Witam serdecznie w świąteczne popołudnie. Fajnie, że powiększyło się grono obserwatorów. Dziękuję Wam za miłe życzenia. Ku mojemu zdziwieniu okazuje się, że niektóre z was zaglądają tu też w Święta:) Ja dziś w końcu odpoczywam. Jak miło. I dziś było trochę krzątania, ale takiego przyjemnego, bo odwiedziła nas rodzinka. Wczoraj padłam jak betka, bo w sobotę do późna trwały moje przygotowania. Jak zawsze do ostatniej chwili, bo jakoś tak się składa, że nie było można wcześniej. W tym roku trochę zawiniły jajka, zające i barany. A, i kury;) W piątek dopiero od ok. 15.30 wzięłam się za ciasta, ale skończyłam ostatnie zamówienie. Nawet jestem zadowolona.

Ciasta jak zawsze upiekłam w jeden wieczór. Trochę miałam przygód, bo sernik krówka może jednak niezupełnie wyjść. Po pierwsze dałam za duży budyń i nie jest puszysty ser, a tego nie lubię. Po drugie, po wstawieniu do piekarnika znalazłam w kubeczku żółtka, a to oznaczało jedno: jakoś nie trafiły do czekoladowego spodu... co nie oznacza wcale, że sernik nie jest dobry. Kolejna wpadka: postanowiłam upiec te babeczki, którymi częstowała mnie koleżanka Kinga. Nie dogadałyśmy się, bo wyraźnie zrozumiałam, że muffinki piekły z siostrą wyłącznie w papierowych foremkach. Tak oto wyszły mi wspaniałe w smaku.... placuszki z brzoskwiniami. Nie poddając się jednak piekłam je dalej, tym razem w wersji z czekoladkami Merci (brak w domu innej czekolady akurat, więc je posiekałam) i dałam bardziej gęste ciasto. Nie porozjeżdżały się, ale to już nie to samo w smaku, choć kształt podobny do babeczek. Potem przyjechała Kinga z siostrą na malowanie pazurków (fotek brak), przywiozła swoje prześlicznie kształtne babunie i wydało się: dziewczyny mają specjalną blaszkę do muffinek! A ja chciałam z motyką na księżyc! Nie szkodzi, placuszki już zjedzone. Hit dla dzieci. Był i mazurek chałwowy, cytrynowy i trójkolorowa babka. Nie robiłam więcej (zwykle bywało więcej), bo nie i już. I tak będziemy to jedli jeszcze po Świętach.

o jak milo :) To widzę że napracowalaś się przygotowując święta :)
OdpowiedzUsuńAle się u Ciebie działo!
OdpowiedzUsuńŁadne dekoracje.W temacie ciast się nie wypowiadam bo przynajmniej na razie czuje totalny przesyt i nie bardzo mogę na nie nawet patrzeć.To jest efekt przejedzenia:)))
OdpowiedzUsuńWspaniałe dzieła tworzysz, choć muszę przyznać, że najbardziej ślinka pociekła mi na widok tortu - dzieło sztuki cukierniczej:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!