Byliście tu:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manicure. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manicure. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 sierpnia 2016

Babie lato

Przygotowując dłuższy post zdecydowałam, że jednak zrobię mały przerywnik, bo nie mogłam przejść obojętnie obok wyzwania w Szufladzie pt. Babie lato.
Początkowo zamierzałam zrobić kolczyki wyłącznie ze srebrnej niteczki i wykończyć je łezką, żeby wyglądała jak kropelka rosy na pajęczynie, ale doczytałam, że należy użyć przynajmniej dwóch kolorów z podanej palety. Mam kordonek, który doskonale wpisuje się w tę paletę i znakomicie pasuje do wyzwania. 
Nie przewidziałam jednego: kolczykom nie służy letnie jeszcze słoneczko i na pajęczynie w ogródku nie chciały się ładnie sfotografować. Cóż, wyszło jak wyszło :) Chyba nie umiem wybrać najlepszych zdjęć.






Oczywiście banerek wyzwaniowy, ale nie mówię "koniec", ponieważ można zgłosić więcej prac, a ten kordonek mnie woła :) Zobaczymy.



I jeszcze letni akcent :) 


Dziękuję za odwiedziny. Dłuższy post jest w trakcie przygotowania, jak zawsze będzie hurtem, nie tylko biżutki :)

czwartek, 21 lipca 2016

Kolorowo i wymiankowo

Zgodnie z obietnicą chwalę się wymianką. Wymiana spontaniczna, bo zachciało mi się jakiejś fajnej torebki. Kasia, która doskonale mnie już (szkoda że tylko wirtualnie) zna, zakupiła świetny materiał. Wreszcie mam swoją wymarzoną, łowicką torebkę :) Jest przecudna i cieszę się z niej ogromnie.





Dostałam również zachwycające kaboszony i koraliki, które wykorzystałam do zrobienia sobie kolczyków. Dawno nie szyłam nic koralikowego i przypomniałam sobie jakie to przyjemne.







Ja wysłałam Kasi kilka par kolczyków. Obie zadowolone, więc wymiana jak najbardziej udana :)







A przy okazji kilka innych nowości. Miałam okazję wypleść paski do zegarków. Jeden cieniutki, drugi troszkę grubszy. Pierwszy zegarek jeszcze z zepsutym paseczkiem:





Odmiana chyba wyszła mu na dobre :) Drugi zegarek w ogóle nie miał paska.




Makramowe biżutki ostatnio coraz częściej się zdarzają. Miałam zamówienie na niebieską bransoletkę. Wykorzystałam już resztki wspaniałego sznureczka, który obecnie nie jest dostępny w Polsce. A szkoda...




Kolczyki w prezencie dla kogoś miłego:) Mniejsze powstały z odciętych końcówek sznurka, bo szkoda mi było go wyrzucać. Też już go nigdzie nie kupię.



I maleństwa na zamówienie. Wyszły troszkę większe niż te miętowe z poprzedniego posta.







Wpadły mi w ręce niedawno łezki z jakichś kolczyków, obszyłam je koralikami, bo chodziły za mną pastele. Kolczyki nie mają jeszcze właścicielki. Jestem z nich zadowolona, bo wyglądają jak cieniowane:)



Stęskniłam się za robieniem haftowanej biżuterii, dlatego na szybko powstała jedna zawieszka:




A przy okazji koniecznych zakupów w stacjonarnej pasmanterii (czarne nici, bo one jakoś strasznie szybko się kończą), kupiłam jedwabny sznureczek. Frywolitka z niego gruba, ale myślę, że do makramy będzie super. Gorzej z przypalaniem końcówek (jedwab nie da się stopić, będzie trzeba klejem zabezpieczać końcóweczki). Ma za to piękny połysk i w dotyku jest przyjemny.




I wreszcie ostatnie biżutki. Kolczyki, które wysłałam jako nagroda wraz z morskim naszyjnikiem Michalinie za wygrane wyzwanie w Szufladzie.




Na koniec trochę letnich pazurków. Cieniowania ciągle lubię, męczy tylko zmywanie zapaćkanych skórek wokół paznokci. Nadal też zachwycam się lakierem z efektem syrenki, który niestety nie chce się ładnie fotografować.



Tu syrenka, a na serdecznym holo :)









Czy wszyscy dotrwali do końca posta? Jak już się pojawiam, to od razu hurtem wrzucam. Kolejny post pewnie będzie mało biżuteryjny, bo czas muszę poświęcić na inne prace. Szykuje się malowanie i odmiana starych gratów. 

Poczęstujcie się pyszną jagodzianką. Chyba jeszcze nigdy nie robiłam takich ilości jagodzianek jak w tym roku. Te akurat były zamówione. Maślana kruszonka pachciała obłędnie.


 Dziękuję wszystkim za odwiedziny!

czwartek, 2 czerwca 2016

W maju

Uroki maja zachwycały mnie niesamowicie, wszystko rozkwitło, zazieleniło się, ptaki świergotały jak szalone, dookoła roztaczał się wspaniały zapach bzów... I dla mnie mogłoby tak już zostać. Często obserwowaliśmy jak rośnie zboże, z tygodnia na tydzień coraz większe :)
W tym czasie nie zabrakło oczywiście robótek, któe towarzyszyły mi nie tylko wieczorami, ale też w podróży - w pociągu, tramwaju, autobusie... Przez ponad tydzień jeździłam właściwie codziennie, na czym ucierpiały moje stopy, które nijak nie potrafią się dogadać z żadnymi butami w warunkach podróżnych :)
W znacznej części moje robótki majowe nie nadają się do pokazania... Czemu? Było sporo testowania nowych nici na róznych elementach, które po prostu wymagają wykończenia. Będą z tego bransoletki, kolczyki, zawieszki... i co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy. Mam jednak pilne zamówienia, których choć nie jest dużo, to jednak daja sporo radości i zajmują każdą wolną chwilkę. Serwetka Renulka leży na razie odłogiem, mam 3 rzędy (dziś już pewnie 4) zaległości, ale kiedyś skończę :) Chusta Virus też czeka na lepsze czasy.
Tymczasem kilka drobiazgów. 

Komplet podarowany pewnej Zosi :) Powstał z nici, które powiem nieskromnie odkryłam pierwsza do frywolitki - wiem, że ktoś je wykorzystywał już do sznurów szydełkowo-koralikowych, ale do frywolitki nie :) Służa do ozdobnych stębnowań w dżinsach. Bardzo dobra jakość, przepiękne kolory, cena w miarę. Amann Saba Multicolor 30.




Był też naszyjnik szyty w ekspresowym tempie. Może ktoś z Was pamięta - w zeszłym roku robiłam taką bransoletę i kolczyki. Teraz do nich naszyjnik - ciut inny, jednak do kompletu pasuje.



Zrobiliśmy z mężem krosno do koralikowych poczynań Izy. Malowane i ozdabiane na szybko, musiało powstać w jeden wieczór. Prace techniczne wykonał oczywiście mąż, ja zajęłam się malowaniem. Zdecydowałam się na farbę kredową Annie Sloan, bo wiedziałam, że szybko wyschnie, zawoskuję i będzie ok. Co prawda ten dekupaż wyszedł jak wyszedł, ale przecież kiedyś można zmienić :) Ważne, że krosno doskonale spełnia swoją funkcję. W planach jest kolejne, ciut inne.





Efekt wspólnych zakupów robótkowych z kochaną panią Marysią, z którą nieraz wymieniamy się doświadczeniami i podziwiamy swoje robótki "na żywo". Pani Marysia nie ma bloga, ale bogactwo jej prac naprawdę mnie zachwyca. I cierpliwość do milionów krzyżyków. I tak mnie pani Marysia zmotywowała (i podzieliła się nićmi), że powstała bransoletka. Do bransoletki zawieszka, bo znalazła się szybko chętna na komplecik.





Z potrzeby chwili frywolitkowe drzewko szczęścia, które pójdzie wdobre ręce :)


Dla mnie drobiazg, bo Adaś przywiózł z wycieczki kryształ górski z myślą o Dniu Matki


Mały przegląd pazurków, choć nie wszystkie fotografowałam.




Na koniec akcent roślinno-zwierzęcy. Ostatnio do biura dostała mi się jaszczureczka. Adaś zauważył, potem złapał do kubeczka i wypuścił na dwór. Na zdjęciu taka wielka, a w rzeczywistości maleństwo.



Na spacerze można znaleźć wiele cudnych obiektów do fotografowania, choć zdjęć pięknych nie umiem robić. Potraktujcie to jako podziękowanie za odwiedziny i pozostawione komentarze.