Byliście tu:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spinki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spinki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 marca 2014

Co powstało z pudełka po pizzy oraz inne drobiazgi

Niestety, nikt nie wpadł na właściwą odpowiedź. Spróbowały tylko 3 osoby: Tynka, Magdor i Kasia D. i bardzo Wam dziękuję. Wasze odpowiedzi były super! Miałam naprawdę wielki problem z wyborem najciekawszego pomysłu, bo każdy m się spodobał. Musiałam o pomoc w przyznaniu nagrody poprosić Izę. Zdecydowała, że motylek poleci do... Tynki.
Gratuluję!
A teraz pokazuję. Z pudełka po pizzy postanowiłam zrobić prezent dla koleżanki, która jest bibliotekarką i na ścianie przypina sobie różne karteczki. Powstała tablica na zapiski. Wierzch i spód pudelka skleiłam razem, umieszczając pomiędzy nimi zawleczki od puszek (żeby było jak zawiesić tablicę na ścianie), potem  okleiłam ręcznikami papierowymi, żeby powstała "struktura", pomalowałam białą farbą, nakleiłam motywy z serwetki i trochę pocieniowałam fioletową i chabrową farbką. Napis zrobiłam konturówką bezbarwną, którą po wyschnięciu pokryłam delikatnie farbami akrylowymi. Pewnie zastanawia Was ten podpis. To taki humorystyczny dodatek, ponieważ koleżanka słynie z bardzo ładnego podpisu, którym każdy się zachwyca. Dlatego postanowiłam uwiecznić ten podpis na tablicy. Po kilkukrotnym polakierowaniu tablicy zamocowałam wstążeczki, za którymi można umieszczać kartki z notatkami. Do tego kwiatuszki szydełkowe i voila:) Zdjęcia kiepsko powychodziły, bo jak zawsze na szybko robione.







To taka mała inspiracja, która doskonale wpasowała się w temat nowego wyzwania w Szufladzie, dlatego zgłaszam pracę do tego wyzwania.

Jako dodatek zrobiłam pojemnik na długopisy.
Koleżanka zadowolona.

Ostatnio szydełko wierne mi towarzyszy przy wykańczaniu różnych kolorów nici tego samego rodzaju. Zrobiłam z nich sporo kwiatuszków, które wykorzystuję na różne sposoby. Dwa właśnie wylądowały na tablicy, a inne posłużyły do wykonania biżuterii:

kolczyki i broszka

znów kolczyki

zawieszka

spineczka do włosów

I zbiorowo:

Dziś jeszcze znalazły się w innym miejscu, ale to temat na innego posta. Pokażę za to, co jeszcze zrobiłam w podziękowaniu dla Czarnej Cytryny i jej Córki za wymiankę babeczkową:




Jeszcze raz serdecznie dziękuję!




niedziela, 28 kwietnia 2013

Megadługi niedzielny post

Jakoś tak się już utarło, że wrzucam posty w niedzielne wieczory. I, choć pewnie patrząc na te wszystkie drobiazgi, powiedzie inaczej, naprawdę niewiele działam na polu robótkowym. Nie jestem z tego zadowolona, ale cóż, dobrze, że i trochę się udało. 
I na ogół będą to prace wyzwaniowe.
Zaczynamy.
Ostatnia bajka, czyli "Dziadek do orzechów" z cyklu "Bajkowe Wyzwanie" u Wioli. To był twardy orzech do zgryzienia. Pomysły były, tylko brak czasu i możliwości.
W końcu Dziadek został potraktowany bardzo dosłownie. Odmieniłam jego wygląd, dając "do kompletu pudełeczko, np. do przechowywania wyłuskanych orzechów. Pudełeczko bardziej mi się podoba niż dziadek, ale cóż. Zgłaszam ten komplet zarówno do Wioli, jak i do Szuflady, ponieważ obie rzeczy są z drewna:)




Dziękuję też Wioli za kolejne wyróżnienie w Bajkowym Wyzwaniu za  Małą Syrenkę. Tak się cieszę!

Dalej nowość, czyli wsuwki do włosów. Zostają u mnie, bo lubię kwiatki. Pasują do wyzwania "Łąka pełna kwiatów" w Klubie Twórczych Mam. W sumie to do wyzwania pasuje też makowy komplet z początku posta, ale nie wiem, czy można zgłosić więcej prac.


Naszyjnik natomiast kojarzy mi się z gotykiem, może to tylko moje wyobrażenie, ale dawno nie brałam udziału w Kufrowych wyzwaniach i już mnie korciło. Zasadnicza część naszyjnika powstała jakiś czas temu i przewracała się w pudełku z przydasiami, aż w końcu dodałam frywolitkę i postanowiłam, że będzie naszyjnik na długi łańcuszku. Nie widać, ale środkowy element fajnie się mieni (podobny do masy perłowej).



Ostatnia z wyzwaniowych prac to kolczyki. Bardzo mi się podoba ich kolor. Taka soczysta zieleń. Już dawno chciałam znów coś spróbować z suwakami (mam ich mnóstwo, pomysły też są, ale...) i w końcu się udało. Mistrzynią fantastycznych zamkowych biżutek jest Janola, gdzie często podziwiam wspaniałe rzeczy, zajrzyjcie koniecznie. Oprócz frywolitki i haftu koralikowego chciałam dodać na górze mały sutaszowy element, ale gdy spróbowałam, uznałam, że przedobrzę. I zostało tak:


Pracę zgłaszam na wyzwanie w KK: Kolczyki.

I to tyle o wyzwaniach blogowych. Powstało kilka zupełnie spontanicznych rzeczy.
Bransoletka z resztek sznurka (tak mi szkoda wyrzucać spory kawałek fajnego sznurka...), technika to chyba makrama szydełkowa. Bardzo wdzięcznie się prezentuje.

I jeszcze jedna, dla miłośniczki mocnego różu.
Ostatnia, dla odmiany. bardzo spokojna i delikatna.

Matrioszki kupiłam bardzo dawno, ale na kolczyki jak dla mnie za duże, więc jedną użyłam do zrobienia naszyjnika na długaśnym warkoczu.


A co Wam się najbardziej podoba?:)

Wyzwaniem dla mnie było zrobienie przebrania Bani - żony Słonia Trąbalskiego. Nie mam niestety fotki całego przebrania, jest za to najbardziej kłopotliwa część - głowa. Gazety, klajster z mąki i wody, balon, bibuła, tektura i mnóstwo cierpliwości. Najgorsza była trąba. W końcu wypleciona została z wikliny papierowej ze wspomaganiem (druciki) i oklejona bibułą.

A już na sam koniec dzisiejszy przysmak dzieci, jeszcze ciepły  (a twardą ma skórę jak nie wiem co... więcej nie kupię tej mieszanki).

Zobaczcie, kim opiekuje się moja córka:

Ma takich małych 8 i 4 (chyba) duże:) Chodzi po łąkach i zrywa dla nich mlecz. 

Dziękuję Wam za cierpliwość, każde zostawione słówko i przepraszam, że nie u każdej z Was komentuję, ale naprawdę szczerze podziwiam i zaglądam. Mimo, że coraz wcześniej wstaję, doba nijak nie jest dłuższa.
Miłego tygodnia (dla niektórych już długiego weekendu)!

niedziela, 25 marca 2012

Naładowane bateryjki:)

Oj, naładowane:) Ale w jaki sposób, o tym później, w każdym razie wynikiem tego jest ta spinka. Bardzo miło mi się przy niej pracowało. Zgłaszam ją do wyzwania w Szufladzie - Wiosna we włosach. Uwielbiam te wyzwania, Dziewczyny z Szuflady naprawdę bardzo się starają, by było tam atrakcyjnie. Tym bardziej z wielką przyjemnością będę tę spineczkę nosić. A tak na marginesie: Jutko, poznajesz sznureczek? :)  Oto moja wiosna we włosach:


A tu banerek wyzwaniowy:

A teraz do rzeczy: byłam wczoraj z dzieciakami w fajnym miejscu. To był kiermasz rękodzieła organizowany niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Pojechaliśmy pooglądać te wszystkie cudeńka i spotkać Kochane Osoby. Spotkałam ich więcej, niż oczekiwałam i to była najfajniejsza rzecz na świecie. Dziewczyny, dziękuję WAM! Nie wiecie, jak się cieszę, że mogłam Was wszystkie zobaczyć! Nie będę pisać o szczegółach, ale to krótkie spotkanie sprawiło, że mam jakby więcej siły, czego i Wam życzę.
Zdjęć nie ma, bo i czasu nie było pstrykać. Naoglądaliśmy się mnóstwa pięknych rzeczy, oczywiście nie obyło się bez zakupów i prezentów. Dzieciaki też bardzo, bardzo zadowolone.
A tu migawki z tego, co kupiliśmy i tego co robiłam.
Jajka i kosmetyczka mojego autorstwa.


 
Koszyczek kupiony, bo nie byłam w stanie mu się oprzeć:) Piękny prawda?

 
I palemka wielkanocna również kupiona, podziwiam ułożenie kłosów zboża w tak piękny kształt.
Kurczaczek wykonany przez Adasia. Świetny ma grzebień:)
 Prezenciki od... a nie powiem.  Kto zna ten wie, większość z Was zagląda do tego zakątka, gdzie zobaczyć można wspaniałe rzeczy i poczytać o przygodach sznurkowych zwierzaków:) Kózka dołączyła do naszego zwierzyńca i chyba jej dobrze. Baranek ze słomy kupiony wraz z palmą.
Sóweczka ceramiczna kupiona przez Izę dla Adasia:)
To był fantastyczny dzień. Doceniam go tym bardziej, że niewiele brakowało, aby nie udało nam się tam dotrzeć, jak zawsze na drodze staje tysiąc problemów.
Znów przydługi ten mój post, mam nadzieję, że nie wystawiam Waszej wytrwałości na próbę:) Szalenie się cieszę, że coraz to nowe osoby do mnie zaglądają i zostawiają słówko - wcale nie przy okazji rozdawajki. Dziękuję Wam i muszę przyznać, że niemałą frajdę sprawia mi poznawanie nowych blogów. Miłej niedzieli!