Tak, udało mi się zrealizować kolejne zadanie w ramach wyzwania u Tafcika "Być Kobietą". Inaczej, niż było to zaplanowane, bo trzeba było zatańczyć codziennie, ale to był taki tydzień, ze nie miałam ani czasu ani ochoty tańczyć. Dużo różnych zawirowań. Dopiero wczoraj się udało i to było bardzo przyjemne:) Najpierw sama, w domu, do ulubionej muzyczki, a potem całą noc, do białego rana z fajowym towarzystwem przy muzyczce granej przez zespół:)) Tak oto nadrobiłam cały tydzień i będę teraz czekać cały rok na takie "balety", bo jakoś tak się udaje, że od kilku lat chodzimy na karnawałówki. Oj, lubię sobie potańczyć... Nogi bolą...
Zdjęcie do tego też mam, owszem:) Pantofle w zmienionej odsłonie, żeby pasowały do skromnej kiecki.
Przy okazji, tak na bardzo szybko (bo wczoraj doszłam do wniosku, że posiadane biżutki jednak nie pasują), powstał naszyjnik i bransoletka. Kolczyki miałam, bo kiedyś je dostałam. Pazurki na szybko cieniowane gąbeczką.
Przez cały tydzień niewiele nowego zrobiłam.
Kolczyki do uszytego kiedyś naszyjnika.
I stadko prostych bransoletek, które od razu znalazły szczęśliwe właścicielki.
I komplecik.
I tyle. zmykam do ważnych spraw, życząc Wam udanego tygodnia i dziękując za każde słówko.



















