Byliście tu:)

piątek, 3 marca 2017

Daleki Wschód i coś jeszcze

Gdy go zobaczyłam, od razu kupiłam. Mowa o cudnym, wielkim kaboszonie szklanym z grafiką.
Wyszedł duży naszyjnik, przywodzący na myśl wyprawy do dalekich krajów. Kojarzy mi się z chińskimi wycinankami, bogatą w czerwień i złoto kolorystyką dawnych strojów, chińską porcelaną.
Wyszło orientalnie jednym słowem :)



Naszyjnik wędruje na wyzwanie w Szufladzie.



Coraz lepiej idzie mi planowanie postów, żeby mogły się opublikować później. 
U mnie już nieco wielkanocnie, udało się gęsie wydmuszki ozdobić koronką frywolitkową. To moje pierwsze.





Ostatnio coś mnie wzięło na supłanie serwetek. Małych, bo jakoś większe mnie przerażają, ale nie mówię "nigdy". Tym razem kolorowa, wg wzoru Laury Bziukiewicz, jednak bez pikotek=brak konieczności naciągania. Tu w porównaniu z poprzednią.


Biżu też jest, a jakże :)







Dziękuję za każde odwiedziny i pozdrawiam serdecznie :)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Serduszkowo, serwetkowo

Żeby nie robić zaległości i potem nie zasypywać Was nadmiarem zdjęć dziś kolejny post. Staram się przygotowywać wcześniej, żeby zaplanować publikację wpisu. Może mi to wejdzie w nawyk.
Zacznę od walentynkowych inspiracji. Na facebookowej grupie brałam udział w wydarzeniu z serduszkiem wg wzoru opracowanego przez jedną z członkiń.
Wyszły mi takie łososiowo-złote kolczyki i naszyjnik:






Podrzucam moje wytworki jako inspiracja tutaj:




Ukończyłam też mini serwetkę (ma raptem 11 cm średnicy) wg wzoru Laury Bziukiewicz:





Ostatnio spodobały mi się w stacjonarnej pasmanterii takie spore kule, które zamieniły się w kolczyki:





I kolejny pasek do zegarka. Wymęczony, bo to drugie podejście do niego (pierwsza próba nie została zaakceptowana), osoba zamawiająca nie bardzo sama wiedziała co chce i ustaliłyśmy czerń ze srebrem. Zamocowanie paska nie było łatwe, bo wcześniej bransoletka była metalowa i wąska. palce mam poprzecinane od wiązania nici. Ja jestem zadowolona z efektu, ale obawiam się, że osoba zamawiająca niestety nie. Cóż, życie...









Jeszcze czeka mnie jeden pasek do zegarka, ale to już będzie czysta przyjemność.

Tymczasem miłego tygodnia :)

środa, 8 lutego 2017

TUSAL 2017 #1

No kilka dni się spóźniłam, może zostanie mi wybaczone,
ale mam. Słoik jeszcze niedopracowany. Następnym razem będzie lepiej.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Zimowo, bajkowo

Dzięki Wam za wszystkie słowa, jakie zostawiłyście pod poprzednim postem. Wiem, że przesadziłam z jego długością, ale tak to jest, jak nie można zmobilizować się do częstszego publikowania postów. Samych zdjęć było 70! 
Dzisiaj będzie krócej, choć też nie zabraknie prac. Moje twórcze poczynania całkowicie zdominowane są frywolitką. Akurat ta technika sprawia mi najwięcej radości i mam na nią ochotę ciągle, bez przerwy... A dni tak szybko mijają.
Nie będzie chronologicznie, zacznę od najnowszej pracy. W Szufladzie pojawiło się nowe wyzwanie, obok którego nie dało się przejść obojętnie.
Powstały kolczyki Królowej Śniegu. Są duże, serce mają z lodu... Nie zabrakło koralikowego szronu. Specjalnie kupiłam sobie takie śliczne Toho. Pierwotnie miało być więcej opalowych kulek, ale wyszło inaczej. Jest mroźno i nieskromnie powiem, że podobają mi się te kolczyki. Takie ślubne wyszły, prawda?







Kolejne prace to komplet, który wykonałam na konkurs Royal Stone "Bajkowe inspiracje z zimą w tle". Przedstawiam komplet Elsa, który nie zdobył żadnej nagrody, za to wspaniale się bawiłam przy jego tworzeniu. Projekt mój własny :)


Porównanie kolczyków



Z zamiłowania do granatu powstała bransoletka, taka 3D :) 





Kolczyki z labradorytami.



Błyszczący komplecik.



Tu nieco bardziej wiosennie, bo różana broszeczka (kupiłam listki szklane i chciałam od razu ich użyć).




Te wszystkie biżutki nie mają właścicieli, liczę na to, że jacyś chętni się znajdą.
Tu coś prostego dla mnie - testowałam nowo zakupione niteczki. 



Kolczyki w świątecznych kolorach, które już znalazły właścicielkę.



I wreszcie komplecik, który został podarowany pewnej przesympatycznej dziewczynie. Pasuje do niej bardzo. Muszę się pochwalić, że wzór na frywolitkowy element opracowałam i udostępniłam we frywolitkowej grupie na Fb i powstały już bardzo ciekawe jego odmiany. 



I drobiazg - kolejne wcielenie pewnej bransoletki, która za każdym razem gdy się zepsuje/zniszczy (a jest noszona non-stop), zyskuje inny wygląd.



Ostatnia migawka - zajęcia ogniska plastycznego i "malowanie" obrazków włóczką. Dzieciaki fajnie się bawiły, a instruktorka przy okazji też :) Lubię takie zajęcia, choć chyba nie chciałabym prowadzić ich codziennie. Raz na jakiś czas wystarczy.  




Udało mi się takie maczki "namalować" jako przykład.



Mam nadzieję, że dzisiaj nie zamęczyłam nikogo. 
Pozdrawiam Was serdecznie :)