Byliście tu:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

A dziś turkusowo:) i zagadka dla pomysłowych

Turkus to temat wymianki zorganizowanej przez Anię. Moją parą była Agnieszka z bloga HAND MADE CROCHETED.
Agnieszka chciała duże kolczyki sutaszowe, więc uszyłam takie:
/

Dorzuciłam kilka drobiazgów i mam nadzieję, że paczuszka dotarła na miejsce, ale powinna do tej pory.

Dostałam dziś same świetne prezenty we wszystkich odcieniach turkusu. Przede wszystkim kolczyki, które wypatrzyłam u Agi na blogu:) Te mniejsze cieniowane kuleczki są takie słodkie, że będę miała problem, które jutro założyć, bo (chyba telepatia działa:)) nawet paznokcie mam pomalowane na niebiesko:) Pierścień jest absolutnie niezwykły, a broszka ma cudny kolor. Oczywiście chętnych na słodycze było więcej, musiałam szybko fotki zrobić:)





BARDZO DZIĘKUJĘ ZA PREZENTY!!!

I oczywiście Ani dziękuję za zorganizowanie wymianki.


Mam jeszcze jakieś drobiazgi do pokazania, ale to już innym razem.

Tymczasem zagadka z okazji 3 rocznicy istnienia mojego bloga. Do wygrania między innymi frywolitkowo-sutaszowy motyl:

Oto zagadka:
Co można zrobić z pudełka po pizzy, dwóch zawleczek od puszek po piwie, ręczników papierowych i wstążeczki?

Czas na odpowiedź macie do czwartku, wówczas pokażę rozwiązanie zagadki. Jeśli nie traficie, to może wybiorę najciekawszy pomysł i motyl poleci do którejś z Was.
Dobranoc!

poniedziałek, 23 września 2013

W końcu się udało:), "poważne" decou, dziwna szarlotka (zagadka) i co robimy z dziećmi....

Tytuł długaśny, ale znów muszę wszystko wrzucić do jednego worka. 
Może jednak na początku moje wypociny. Dostałam ławę - niegdyś modną, "na wysoki połysk". Pomyślałam o małym liftingu. Ale jak to ja, lubię mieć od razu, choć traci niestety na jakości. Po przemalowaniu, klejeniu serwetki na żelazko i położeniu jednej warstwy lakieru wygląda tak:


Będzie jeszcze lakierowany ten blat, ale chciałam się pochwalić. Cudo toto nie jest, ale może być na razie Jak się znudzi, przemaluję. Adaś będzie korzystał na razie z tej ławy, bo nie ma biurka, a stół w kuchni za wysoki.
Pomalowałam też półeczkę na przyprawy. Teściowa kupiła ja wiele lat temu, więc była mocno sfatygowana. Teraz taka zieloniutka, a na niej zioła:)

A cóż się udało?
Wymianka z Tynką szczęśliwie dobiegła końca. Choć właściwie to można powiedzieć, że dopiero się zaczęła:))) Bo już mamy kolejne pomysły. Daaawno temu dostałam mnóstwo wspaniałości:





Przede wszystkim wymarzona moja herbaciarka. Tynka - nie wiem jak - odgadła jedno z moich maleńkich marzeń i postanowiła ozdobić dla mnie pudełeczko na herbatę. Mam teraz problem, bo przy ilości posiadanych i próbowanych przeze mnie herbatek herbaciarka musiałaby się co najmniej potroić:) i ukochane maczki:)
Dostałam też super bransoletki. Nieziemsko wyglądają razem i pasują do wielu moich rzeczy:) Takie jesienne czerwienie. Ta z Kitty oczywiście dostała się mojej córce.
W pudełku znalazłam też korale. Normalnie nie wiem, co z nimi zrobię, bo aż szkoda je ruszać... 
Był jeszcze świecznik, coś słodkiego (galaretka jeszcze tego samego dnia, w którym otrzymałam paczkę, poszła do ciasta z malinami) i serwetki z wzorami, jakich jeszcze nie miałam. Tynko, to prawdziwa przyjemność się z Tobą wymieniać! DZIĘKUJĘ!

Moja paczka niestety szła z przygodami, bo przez niedopatrzenie wysłałam pod stary adres... Paczka krążyła potem przez tydzień. Mieszkam w centrum kraju, a paczkę wysłałam do Małopolski. Jakim cudem dwa razy (wracając do mnie) znalazła się w kujawsko-pomorskim? Ale wróciła, wysłałam pod dobry adres i Tynka w końcu dostała. Co dostała? Chciała bransoletki, nawet sama mi tutka podesłała:) Do bransoletek dorzuciłam trochę drobiazgów i coś, z czego sama jestem zadowolona: stojak na kolczyki. Zrobiony ze starej ramki. W narożnikach są doklejone drewienka - takie rozpórki od blejtramów. Trochę koronki, trochę frywolitki i można wieszać kolczyki. Piórniczek moje dzieci podarowały Zosi - córeczce Tynki.


Niestety zdjęcia robione wieczorem przy kiepskim świetle i lepszych nie mam.

Na koniec kulinarnie. Tak za mną chodziła szarlotka, że postanowiłam ja upiec. Ale jak tu piec bez jabłek? Miałam tylko mały słoiczek jabłek od mamy. Ale... miałam coś jeszcze, co sama przerabiałam w słoiki w zeszłym roku. No właśnie, co to jest? Szarlotka smakuje wspaniale, nikt by się nie domyślił, że to nie jabłka. Szczególnie, że dodałam cynamonu. Na wierzchu posypałam przyprawą do sernika (w jej skład wchodzi cukier, mielona skórka pomarańczowa i kardamon).
Kto zgadnie, czego dodałam do szarlotki zamiast jabłek, dostanie niespodziankę:)

A teraz to, co robimy z dziećmi. Właściwie to głównie Iza pod moim kierownictwem:) Wystarczyło mówić co i jak. Iza dostała dziś pewną niespodziankę (o której napiszę na jej blogu) i od razu postanowiła ją wykorzystać.
Właśnie robi gofry z bitą śmietaną. Adaś ubił samodzielnie śmietanę. Iza nazbierała malin i udekorowała serduszka z gofrów. Mamy pracę na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam - Zrobione z Mamą - wspomnienia z wakacji. Śmietana kojarzy nam się z letnimi obłoczkami, a maliny... Cóż, maliny Iza zbierała w te wakacje, aby zarobić sobie na buty. Ja szukałam klientów, czyli znów działanie wspólne:) Ktoś chętny zmywać gary? Zapraszam. Córka gotować umie, ale bałaganić jeszcze bardziej.

Ależ wyszło znów długaśnie! Dziękuję Wam za odwiedziny, a szczególnie za pozostawione słowa.

czwartek, 13 czerwca 2013

Zaplątana...

W sznurkach i nie tylko. Im więcej stresu i trudnych zadań, tym więcej myślę, a im więcej myślę, tym bardziej potrzebuję zająć się czymś nie wymagającym myślenia. Makrama jest do tego  dobra. Nauczyłam się dzięki Tanzanii prawidłowego wiązania i sprawia mi to frajdę. 
Muszę przyznać, że zaskoczona jestem Waszą wspaniałą reakcję na bransoletkę z poprzedniego posta. Fakt, fajnie się prezentuje "na żywo", ale nie spodziewałam się tylu miłych komentarzy:)) Dziękuję. 
Ruda Wydro, niestety Tanzania znalazła od razu właścicielkę (a pasowałaby na Twoją łapkę), ale dla Ciebie zrobię podobną. Zielonego sznurka mam sporo, chyba, że chcesz inne kolory. Daj znać:)
Tymczasem z chińskiego sznurka powstała taka masywna bransoleta (też już ma właścicielkę) i na pewno - gdy kupię więcej sznurków powstanie takich więcej. A ileż się nakombinowałam, żeby końcówki ukryć! Nie miałam odpowiednich zakończeń. Nawet nie mam kiedy zamówić... 



I kolejna - taka bardziej w stylu etnicznym, z resztek sznurków. Tym razem uznałam, że "po lewej stronie" prezentuje się ciekawiej.


Jeszcze jedna wg tego samego wzoru, może być dwustronna.


Za długie sznurki do niej wzięłam, dlatego z tych obciętych powstała taka eksperymentalna:



Wklejenie szklanego "oczka" to pomysł Izy. Kto zgadnie, skąd wzięłam taki szklany "kaboszon", dostanie te bransoletkę. Na pewno nie z pasmanterii i nie dostałam. Jego zastosowanie nie jest biżuteryjne i był fragmentem czegoś... To tyle podpowiedzi. Może się ktoś zabawi... Jeśli nie, to w następnym poście podam odpowiedź.
A to mój pomocnik:

 A zbieraliście już grzyby w tym roku? Ja nie, bo nie miałam kiedy, ale za to dzieci z tatusiem owszem:)

Miłego dnia! Idę budzić maluchy.

piątek, 28 września 2012

Panterka w ostatniej chwili i zagadka

Zaraz mija termin wyzwania w Szufladzie. Gościnna Projektantka zadała temat: Panterka.
Moja interpretacja wygląda tak i powstała dosłownie przed chwilą:




Jestem z niej zadowolona, bo dziś za małe pieniądze kupiłam super cieniowane kordonki i po baaardzo ciężkim tygodniu musiałam odreagować. Miałam jeden panterkowy "kamyczek", który znalazł się w centrum naszyjnika. I jak, może być?

A na koniec zagadka: co zrobiłam ze składników, które są na zdjęciu poniżej? 

Ciekawe, czy ktoś zgadnie. Panterka niech będzie nagrodą. Czas: do poniedziałku. Miłej nocki i dziękuję za głosowanie na FB na bransoletki. Jesteście kochane!