Byliście tu:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyróżnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyróżnienia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2015

Podziękowania - pierwsze zaległości

Ciągle coś staje na przeszkodzie w drodze do kolejnego posta, ale może w końcu mi się uda coś napisać. Postanowiłam sobie na razie podzielić posty tematycznie.
Bardzo serdecznie dziękuję Wam za życzenia przesłane  pocztą i w komentarzach.
Otrzymałam kartki z serdecznościami od:
Ewy

Janeczki

Eli

Magdy

Agnieszki


Gosi

Justyny

i
Izy.

Ale to nie wszystko, ponieważ od Izy przyleciały również prezenty:
cytrynowe śliczne kolczyki - jedna z wygranych w wyzwaniu Turkusowego Hamaka, a drugie kolczyki jako przeprosiny za odrobinkę czekania.

Dziękuję serdecznie!

Od Tynki karteczka była jedynie dodatkiem do przeogromnego pudła z darami. Czułam, jakby sam Mikołaj mnie odwiedził! Prezenty w ramach naszej niekończącej się wymianki, bo z Tynką inaczej się nie da :) Ale także upominki za wyróżnienie w wyzwaniu Klubu Twórczych Mam (wyzwanie o nazwie "Chomikowanie").
Nie udało mi się tych wszystkich cudeniek należycie sfotografować, bo mam inny telefon i uczę się robić lepsze zdjęcia. Przez długi czas rozpakowywałam te rzeczy, nie mogąc się nimi nacieszyć.

Kłębuszkami wełny nie byłam zdziwiona, bo Tynka mi pisała, że ma do zaopiekowania takie różne wełenki. Pisała też o przydasiach, ale ich mnogość mnie zaskoczyła! Och, raj dla robótkomaniaczki :) Przydasie to mnóstwo półfabrykatów, drobnych koraliczków, baz do kolczyków i innych, którym nie zrobiłam jakoś fotki (teraz są już pochowane), ale wypełniona była nimi cała herbaciarka :)
Był jeszcze ogromny, radosny sznur barwnych korali na rozweselenie tej burej pory roku, który widać na zbiorczej fotce (wszystko z ledwością zmieściło się na blacie kuchennym).

Dzieci też oczywiście przygarnęły co nieco. Iza drapnęła pudełko z sowami, w którym znajdowały się piłkarskie karty dla Adasia, bransoletkę i trochę słodkości. Adaś plastelinę, oboje zaś od razu chrupali ciasteczka, które znalazłam popakowane w kilku miejscach. 
Pychota!
I coś, o mnie absolutnie zaskoczyło: przepiękny kubek w maki (och, kobieto, wiesz, co ja lubię!)

niesamowita, słodka taca (ja nie wiem, skąd wiesz, że choć już jedną kiedyś od Ciebie dostałam, to kolejna mi się bardzo przyda?)


no i herbaciarka, taka duża, wymarzona, która będzie w stanie pomieścić większość moich herbat.


Brak mi słów, by należycie podziękować, ale będę miała okazję się zrewanżować za te cuda, już pracuję :)
Jak widzicie, wszystko znalazło już swoje miejsce w kuchni:)

I jeszcze dostałam piękny prezent od Dagi - wygrana w jednym z wyzwań w Klubie Twórczych Mam :)
Malowana poszewka na jasiek i coś słodkiego:) Ogromne dzięki!
Pierwszy z megapostów udało się w końcu napisać:)

Na razie to tyle, naprawdę ucieszyła mnie Wasza pamięć i serdeczność, mnie się nie udało wysłać tylu kartek, ile bym chciała i przykro mi z tego powodu, bo tego nie da się nadrobić.

Miło mi, że zaglądacie i zostawiacie po sobie ślad w postaci komentarzy, dziękuję!

sobota, 1 listopada 2014

Matrioszkowa wymianka, śniadanie na świecie i wygrana

Finał wymianki, którą zorganizaowała Majalena, powinien pojawić się przedwczoraj na moim blogu, ale niestety, dni nie chcą być dłuższe, żeby ze wszystkim zdążyć. To nie jest brak szacunku ani dla mojej pary wymiankowej, ani dla Organizatorki,  które przepraszam i serdecznie dziękuję, bo wymianka naprawdę była udana.
Moją parą była Bożenka prowadząca bloga Mam i ja. Wspaniałe prezenty przygotowała dla mnie. Uwielbiam matrioszki, cieszę się, że u mnie zagościły. Piękny chustecznik, słoiczek pełen cukierasów, pyszne herbatki i nóstwo przydasi:) 





Ja przygotowałam prezenty razem z moją córką. Zobaczcie, jak fajnie jej wyszła matrioszka quillingowa. Ja ją polakierowałam i przykleiłam zapięcie, żeby była broszką:)

 




Iza też pomagała ufilcować matrioszkę, którą umieściłam na pudełeczku. No i raze piekłyśmy lawendowe ciasteczka:) 
Breloczek matrioszkowy już sama zrobiłam na szydełku:)

Wspaniała zabawa!
Matrioszki zgłaszam do zabawy u Karto_flanej "Śniadanie na świecie - Rosja".



Lubię takie dni jak dziś, że w końcu mogę po prostu odpocząć. A rzadko się zdarzają, tym bardziej więc je cenię.
Nie byłabym sobą, gdybym się nie pochwaliła wyrganą w Kreatywnym Kufrze. To ogromne wyróżnienie dla mnie, bo już nie jestem w stanie zliczyć, w ilu wyzwaniach KK brałam udział bezskutecznie. Cieszę się, że bransoletka została doceniona:)
Normalnie skakałam do góry z radości:)
Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze.
Miłej niedzieli!

niedziela, 26 października 2014

TUSAL 2014 #11 i różności

Mój słoiczek zapełniony, w  igielniku mnóstwo igieł różnego kalibru. Obok nowe towarzystwo - wełenki na dziecięce buciki, które ostatnio dziergam, nowe niteczki (och, były ulubione zakupy frywolitkowe), czółenko też nówka, inne mi nie wystarczają, bo na każdym nici...

A tu widać włóczkę MyBoshi, bo moje dziecko robi sobie czapkę na szydełku samo... Tego koloru akurat nie wykorzystała.


Muszę się pochwalić wygraną w Turkusowym Hamaku. Jestem szalenie zadowolona. Dziękuję wszystkim, którzy głosowali na moją herbacianą bransoletkę. Zrobiłam ją dla koleżanki z cudnej Decory w odcieniach róznych herbat - począwszy od tej z cytryną, a skończywszy na czarnej, mocnej:) Koleżanka zadowolona, a ja tym bardziej. Koraliki drewniane, ładnie się zgrały z niteczką.

Tak z zupełnie innej beczki, to robię śnieżynki, a w międzyczasie usupłałam frywolitkową zakładkę-krzyżyk dla kogoś miłego. Frywolitka szydełkowa. Kolejny będzie czółenkowy, jak go wykończę. Wzór z głowy:)

Jesiennie się zobiło, zimno... Naprawdę smutno mi, że już lato odeszło, tęsknię za wiosną...
Takie ponure widoki...
A zeby nie było za ponuro, to na koniec pazurki, bo dawno nie było, choć cały czas są jakoś tam pomalowane.




wtorek, 29 lipca 2014

Różne dobre wiadomości i trochę zaległości

Ale mi się zrymowało w tytule:)
Może jednak zacznę od zaległości, a najprzyjemniejsze zostawię sobie na deser...
Zrobiłam z pomocą chrześniaka mojego męża czółenko ze sklejki, a właściwie zakładki do książki, która miała być ozdobiona decou. Kacper wyciął dwa elementy małą szlifierką, razem wypolerowaliśmy. Potem namoczyłam sklejkę w wodzie, żeby móc wygiąć. Kilka godzin się moczyła, a wszystko po to, żeby drewienko nie pękło.
Wyginałam w następujący sposób: pomiędzy elementami czółenka  umieściłam koralik (można nawet ołówek), a brzegi spięłam mocnymi klamerkami do bielizny. Odczekałam, żeby wyschło. Potem należało wyżłobić szlifiereczką takie małe "dołki", aby umieścić koralik (oczywiście kwadratowy, żeby się dobrze wkleił), następnie wkleić koralik i ozdobić decou.

To czółenko jest lepsze niż poprzednie, bo jest gładkie. Może za luźno tylko nitka przechodzi, ale nie udało mi się bardziej wygiąć czółenka.



Przy okazji ozdobiłam pudełeczko, które już dawno zalegało. Na razie nie ma przeznaczenia.

W ramach podziękowania za pomoc upiekłam ciacho z jagodami:)


Jeśli zaś chodzi o dobre wieści, to odgadłam zagadkę na blogu "Zdolność Tworzenia" i dostałam śliczne pudełeczko z bardzo przydatną zawartością:) Dziękuję serdecznie!



W niedzielę zaś byłam na Festiwalu Rzemiosła Dawnego w Bolimowie i w podziękowaniu dostałam od znajomej, twórczo zakręconej kobietki super biżu:)


Słoneczniki z krepiny i kawy zrobiłam koleżance na imieniny. Wielbicielka słoneczników:) Kawę też lubi, ale tylko wąchać:)



A tak królisia pod nieobecność dzieci pomaga zdejmować firanki i sprzątać:

Jak pańcia wróciła znad morza, to razem słuchały muzyczki:))))

A najmilsza wiadomość na koniec jest taka, że moje pudełeczko lawendowe i czółenko otrzymały wyróżnienie Gościnnej Projektantki w Szufladzie! Dziękuję, jestem przeszczęśliwa!