Dziś nie pokażę nic nowego, ale nie myślcie, że nie działałam. Zaczynam robić poncho i wczoraj myślałam intensywnie z czego je zrobić. Próbowałam wzór z gazetki, ale włóczka za gruba. Jak wezmę cieńszą, to pokażę. Trzeba będzie zrobić 28 dużych kwiatów. W gazecie wygląda super.
Nie wymyśliłam jeszcze kto dostanie turkusowy naszyjnik (mam za to zamówienia na dwa podobne!), ale tak mi się ten kolor podoba i miałam dość szczególną okazję, więc sama go założyłam i zainspirowana kolorem walnęłam sobie niebieskie pazurki (tamte trzymały mi się cały tydzień, co przy intensywnym zmywaniu naczyń jest strasznie dziwne).


Jak tak sobie myślałam o tym kolorze, wróciłam wspomnieniami do czasu, kiedy miała się urodzić Iza. Wydziergałam jej wtedy kocyk do wózka i choć inne rzeczy po małej odeszły w zapomnienie lub powędrowały dalej, tego kocyka jakoś mi żal... Zostawiłam na pamiątkę i nikomu go nie oddam, sama nie wiem czemu. Sentyment jakiś...
Cieszę się na jutro, bo jak już ogarnę bałagan i zrobię pranie, biorę się za swoje zaplanowane robótki. Trzymajcie kciuki, żeby mi czasu wystarczyło na wszystko to, co zaplanowałam.

Anioł kiepski bo jakoś nam nie chciała ładna fotka wyjść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz