Byliście tu:)

środa, 12 października 2011

Prezencik i nowości

Chwaliłam się już, że wygrałam prezent u Ani - W Małym Domku. Prezent do mnie dotarł i jestem przeszczęśliwa, a moja córka jeszcze bardziej. Jesteśmy zachwycone książką, na pewno się przyda. Znalazłam tam wiele cennych wskazówek i fantastyczne zdjęcia i wzory. Książka to oczywiście nie wszystko. Ania przygotowała przepiękną karteczkę - pierwszy raz w życiu mam taka ręcznie haftowaną. Izka już chciała mi ją podwędzić:) Na koniec jeszcze miłe słówko, również na własnoręcznie przygotowanej karteczce.  Aniu, bardzo, bardzo mi miło i serdecznie Ci dziękuję.



Tak mnie coś ostatnio wzięło na naukę haftu wstążeczkowego. To pod wpływem tej ksiązki z biblioteki. Średnio wyszło, nie wiem, czy będę próbować kolejny raz, ale nie wykluczam. Wstążeczki dostałam od Dorotki, póki co "bezblogowej" koleżanki. Hafciarki ze mnie raczej nie będzie. Obrazeczek dostała jedna mała osóbka - kolekcjonerka mamusinych wytworków.


W tak zwanym międzyczasie, przy okazji pewnych miłych spotkań, o których wspomnę innym razem, powstała zawieszka, która miała być kolczykiem. Okazało się jednak, że drugi kaboszonek jest ciut mniejszy i ma inne paski, a poza ty jakoś mi się nie chciało robić drugiego kolczyka. Jest sobie zawieszka i jest ok. I znowu we fioletach:) Coś mnie ostatnio fiolety prześladują:)

Witam nowe Obserwatorki - mam nadzieję, że zagościcie na dłużej. Dzięki za odwiedzinki, nie tylko przy okazji rozdawajki, na którą ciągle serdecznie zapraszam. Mam radochę, poznając nowe osoby i blogi:)

poniedziałek, 10 października 2011

Coś innego:) Długo będzie

Czyli post dla cierpliwych. Jakoś tak nagromadziło mi się "materiału" na nowe wpisy, postanowiłam wszystko wrzucić do jednego worka, bo nie mam kiedy pisać. W końcu się wyspałam:) Ale od dziś znów to samo, czyli wstawanie rano. 

Przede wszystkim witam serdecznie nowe Obserwatorki, dziękuję za zapisanie się do kolejki po kolczyki. Przypominam, że jeszcze można - banerek z linkiem obok.

Ostatnio, dzięki Kochanym Dziewczynom z Biblioteki wpadła mi w ręce książka, gdzie pokazano ciut haftu wstążeczkowego i w ogóle dużo dekoracji ze wstążek. Już od dawna podziwiam ten rodzaj haftu i koniecznie musiałam spróbować. Powstała różyczka. Podkład ze skórki, bo przewidziałam, że do czegoś ją wykorzystam. Potem już tylko kombinowanie. "Stelaż" okrągły z kolczyka - koła. Dalej usiłowałam zakryć tę białą skórkę. Najpierw sutaszowym warkoczem wykonanym na szydełku. Za mało. W ruch poszły koraliki. Wyszło coś (obawiam się nazwać to haftem koralikowym, bo robiłam to pierwszy raz w życiu bez jakichkolwiek podpowiedzi). Wahałam się, co to ma być, ale wygrała bransoletka. No i jest. Może być? 





Ogólnie - faza bransoletek trwa. Wczoraj bardzo szybciutko powstały dwie - jedna z sugestii pewnej sympatycznej osóbki - w klimatach marynarskich. Jest dla mnie, bo zapięcie z masy perłowej ma dla mnie wartość sentymentalną i było już częścią różnych rzeczy. W bransoletce chyba już na stałe pozostanie.



Druga z cyklu "mamo zrobisz mi?" Nietypowy ścieg, do tego dzwoneczek z ciucholandu i słoneczko od Darii.  Oczywiście mała poszła dziś w niej do szkoły.




Ten cudny sznurek - prezent od Juty.
A ta już sobotnia - można powiedzieć, że wyśniona, bo jakoś w nocy sobie ją wymyśliłam. Guziczki - "kryształki" - od Darii. Taka skromna, ale fajnie wygląda.

 Jak się już tak rozpędziłam - przeróbka bluzki. Leżała sobie ze dwa lata w szafie. Dostałam od koleżanki. Szkoda wyrzucić, bo ładna. Chodzić się nie dało, bo strasznie odstawała przy dekolcie. W tym przypadku łódeczka producentom nie wyszła. Kiedyś stwierdziłam, ze przerobię. W końcu nadszedł czas. Mąż malował pokój, a ja dziergałam. Za to teraz bluzeczka dobrze mi służy.


Wiem, że te wszystkie zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, ale nic na to nie poradzę. Fotografem nie zostanę.

Jeszcze jedna sprawa. Miła oczywiście. Od Dudqa dostałam wyróżnienie i czuję się zaszczycona. Bardzo mi miło, dziękuję Ci bardzo serdecznie. Jednakże już przy okazji wcześniejszych takich wyróżnień pisałam w tym poście. I zdania nie zmieniłam:) Ciągle poznaję nowe, przesympatyczne osoby, które dostały już takie wyróżnienia od innych. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko, że się wyłamuję? We wspomnianym poście są również te fakty o mnie.
Życzę Wam udanego tygodnia i dziękuję za tyle miłych słów.

czwartek, 6 października 2011

Ametystowy komplecik dla pani Eli


Prawda, że fajny?  Ametystowy niestety nie ze względu na zawartość, tylko ze względu na kolory. Powstawał od niedzieli, z przerwami, bo ciągle wałęsa się za mną sprzątanie po malowaniu pokoju:) Dobrze, że pomocnicy działają, jednak tylko ja mam specjalizację w zakresie składania prania i umieszczania go w szafie,  a także układania w półkach i wywalania na strych tego, co aktualnie nie jest potrzebne.





Spać, spać, spać! Byle do soboty. Jest nadzieja, że się wyśpię choć trochę. Nie, nie pracuję po nocach. Aż tak szalona nie jestem. Ostatnio. Ostatnio też chodzę spać najpóźniej o 23.30, ale jak mam rano wstawać... Już jesień niestety i moje samopoczucie gorsze.
Na poprawę nastroju przypominam: dziewczyny, zapisujcie się na kolczyki:) Zapraszam serdecznie tutaj.

poniedziałek, 3 października 2011

Słoneczna niespodzianka

Macie ochotę na kolczyki? Tak mi dziś jakoś wesoło, że postanowiłam się z Wami podzielić słoneczkiem. Okazji jest kilka:
- piękny, słoneczny dzień,
- ostatnie tak ciepłe dni w tym roku,
- minęło pół roku mojego blogowania,
- moja fascynacja niezwykłą techniką, którą poznałam właśnie dzięki blogowaniu - oczywiście sutaszem,
- bardzo Was lubię:)

A jest jeszcze jedna ważna okazja: właśnie 20.10 mamy 10. rocznicę ślubu:)
Zasady pewnie znacie, ale przypomnę:
- zapisujecie się poprzez dodanie komentarza pod postem,
- prezent jest dla osób prowadzących blogi,
- będzie mi miło, jak umieścicie powyższy banerek w pasku bocznym na swoich blogach albo w poście,
- nie musicie koniecznie być obserwatorkami mojego bloga.

Mam nadzieję, że znajdą się chętni na ten drobiazg:)

P.S. I jeszcze właśnie przed chwilką dowiedziałam się, że wygrałam candy w Małym Domku:) Cudownie!

niedziela, 2 października 2011

Kolorowy zawrót głowy

Uszyte na specjalne życzenie. Miał być multikolor - proszę bardzo. Mam nadzieję, że o to chodziło. Wyjątkowo przyjemnie się szyło jako przerywnik w pracach porządkowych - postanowiliśmy rozpocząć malowanie w domu. Nowe kolorki w pokoju nawet nieźle wyszły, jeszcze zostały jakieś drobiazgi, czyli układanie różnych rzeczy, wieszanie półeczek... No i potem kuchnia, Nie chce mi się jak nie wiem co. Dziś ledwo żyjemy. Dobrze, że mąż ma tyle zapału, bo ja coś nie bardzo.  



Wracając do kolczyków - moim zdaniem niezłe są. Póki co widzę różnice pomiędzy jednym a drugim, ale może niedługo będzie wychodziło lepiej. W sumie to i tak nikt nie analizuje, czy różnią się kilkoma milimetrami. Modelka - oczywiście moja osobista córcia. Słonka Wam życzę, bo u mnie dziś pochmurno i zimno. A wczoraj było tak cudnie...

piątek, 30 września 2011

Komplecik i miła niespodzianka

Udało mi się dorobić drugiego kolczyka turkusowo-żółtego do pary, kolczyki poszły w świat, a ja  wzięłam się za zamówiony komplet. Dobrze się szyło, komplet się podobał. Jestem zadowolona. Zaszalałam w pasmanterii, bo byłam u swojej ulubionej Pani i choć ceny powalają, to zeszło mi się godzinę! Ale jak tu kogoś takiego życzliwego nie lubić. Wtedy zakupy to sama przyjemność. Oczywiście kupiłam tylko kilka drobnych rzeczy, w tym nici, którymi wykończyłam komplecik.







Zaczynam obserwować trochę zainteresowania tymi moimi wytworami, a to cieszy, baardzo cieszy. U mnie naprawdę mało osób wie, co to w ogóle ten sutasz. Muszę, koniecznie muszę się pochwalić, że całkiem niechcący udało mi się zachęcić jedną osobę do spróbowania swoich sił w tej dziedzinie. Wierzę, że jej się uda, bo to w gruncie rzeczy nie jest trudne, choć wymaga nieco cierpliwości. Wiem, że daleko mi do Dziewczyn, które sutaszują na całego, używając elementów srebrnych i prawdziwych kamieni, ale gdzieś przeczytałam, chyba u Romy, że nawet zwykły guzik w odpowiedniej oprawie może wyglądać jak prawdziwy klejnot. I tego się będę trzymać. Kamienie na razie przekraczają moje możliwości finansowe. Zdarza mi się, że rzeczywiście używam firmowych koralików, nieraz zamawiam, jednak sporo jest z odzysku. I oczywiście zostaję obdarowywana przez Was. We wtorek dostałam paczuszkę. Wiedziałam, że dostanę sznurek. Ale nie miałam pojęcia, że TAKI i że TYLE! Nie mogę się doczekać, kiedy spróbuję coś z niego zrobić. Pierwszy raz widzę taki rodzaj sutaszu - biały w czerwono-złote paski. Niesamowity. Do tego czerwony, piękny odcień.  I "klejnoty". Bardzo się przydadzą te prezenty! Jutko Kochana, dziękuję serdecznie! 


Bardzo mi miło, że zaglądają do mnie nowe osoby, serdecznie witam nowe Obserwatorki! Każde Wasze słowo jest dla mnie bardzo cenne. Miłego weekendu! Ma być słoneczko.

wtorek, 27 września 2011

Kolorowo, kolczykowo

W sobotę do późna powstały dwie pary, zgodnie z otrzymanymi wytycznymi. W niedzielę nic, ponieważ uczestniczyliśmy w rajdzie rowerowym. Również jako współorganizatorzy. Pogoda super, towarzystwo miłe, czegóż więcej chcieć? Wczoraj ledwo żywi. Jak nigdy po rajdzie, czułam się fatalnie. Dzieciaki też zmęczone, Iza nie miała siły iść do szkoły. No, jakby nie było, przejechała ok. 36-38 km. Trochę ją holowaliśmy, bo droga piaszczysta. Tzn. jechała u mnie na bagażniku, a mąż ciągnął dwa rowery:) Mały połowę dał radę, potem wrócił samochodem. Dwójki nie dalibyśmy rady dociągnąć.
A wracając do tematu, wczoraj powstał jeden kolczyk, dziś będzie drugi do pary. Miały być takie, jak te od kompletu, ale przyjemniej robi się coś innego. Taśmowa robota? Nie dla mnie. Robię, jak naprawdę muszę.  Nie jestem zadowolona tylko z fotek, bo kolczyki całkiem całkiem, ale kolory zafałszowane.
Miłego, słonecznego tygodnia!