W związku z tym, że poranna kawka w Waszym towarzystwie to uzależnienie, nie mogłam się oprzeć i MUSZĘ coś skrobnąć. Pokazywania nie ma wiele, ponieważ wczoraj wykonywałam pilną zlecona pracę z tych "przy kompie". Przy okazji czytania do snu o budowie szybowców Młodemu i fazy kwiatowej, machnęłam takiego cudaka do tej zmniejszanej kiecki. Głupia nie pomyślałam tylko, że trzeba mu było walnąć fotkę przed przyszyciem do kiecki, bo zrobienie fotki czarnemu jest prawie niewykonalne. Spódnica też zmieniała położenie, bo to wyjątkowa damulka i nie znosi pozować. Pazury też mało wyraźne, ale się pomalowały na szybko, bo pomalowane być muszą (nie malowane jakoś się łamią, a prac domowych uniknąć się nie da). W ogóle ten mój sprzęt (telefon) nie chce robić fotek paznokciom, mimo że inne robi nawet niezłe i wyraźne. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego.
Bardzo się cieszę, że zaglądacie i komentujecie, a i ja często do Was zaglądam i czekam na Wasze kolejne posty. Myślę, że niedługo chciałabym ogłosić jakieś małe losowanko, ale zastanawiam się, jaką mogłabym Wam sprawić niespodziankę albo spodziankę. Macie jakieś propozycje na nagrodę? Nie musi to być nic z bloga (nawet lepiej: będzie wyzwanie dla mnie, co mobilizuje), byle szydełkowe, może szyte.... Proszę bardzo, jestem otwarta na sugestie. No i raczej odpada jakiś sweterek, bo candy ogłosiłabym najmarniej w przyszłym roku:) Decoupage i frywolitki to również nie moja dziedzina (do frywolitek może kiedyś dojrzeję, jak wytropię odpowiedni kursik), karteczek jeszcze nie robiłam, ale ostatecznie mogę spróbować. Nie mam kiedy wziąć się za sutasz, bo tego barrrdzo chcę jeszcze popróbować. Dobra, czekam Wasze opinie, tak może do końca czerwca (długo, bo moje dziecię ma komunię). Jak ktoś wytrwał, to gratuluję. A wiecie, że jeszcze muszę zrobić co najmniej jednego zająca i barana mimo że już po Świętach? Nad zającem myślę, bo to musi być zając szczególny, dla kogoś miłego. Lecę, bo dzieci do szkoły a ja tu gadu gadu.




















