Byliście tu:)

czwartek, 15 września 2011

To już setny post!

Nie spodziewałam się, że moja blogowa przygoda będzie tak wciągająca. A już najmniej spodziewałam się, że po pół roku blogowania, zajrzycie tu aż 8 000 razy! I kolejna rzecz: myślałam, że będzie to blog o szydełkowaniu, tymczasem ostatnio zaczyna mocno dominować sutasz, którego jeszcze w lutym nawet na oczy nie widziałam! Bodajże na blogu Janeczki podłapałam hasło i zaczęłam szukać. A jak znalazłam, gały wywaliłam na wierzch, że takie cuda można tworzyć! Po kolei trafiałam na Wasze blogi, każdym zachwycając się z osobna... Przygoda super.
Dwa naszyjniczki powstały  w wielkim pędzie, bo mają szansę na sprzedaż, podobnie jak kilka innych rzeczy. Szkoda, że nie udało mi się zrobić więcej, ale trudno. Ktoś bardzo miły, do kogo niestety rzadko mi po drodze, zabiera nieraz te moje rzeczy z nadzieją na sprzedaż. Osoba ta nie ma niestety bloga, ale tworzy bardzo ładną biżuterię. Miałam przyjemność być w miejscu, gdzie powstają te piękności. I zazdroszczę osobnego pokoiku wyłącznie na tworzenie, bo ja niestety nie dysponuję takim metrażem:) Mój warsztat to kilka pudełek i kosz od Darii, który dumnie stoi na blacie w kuchni i skrywa moje sutasze, koraliki i mnóstwo innych skarbów. Jest piękny i cieszy moje oczy, ale najważniejsze, że mieści te moje pierdoły. 
A wczoraj, gdy się dowiedziałam, że muszę szybko przygotować swoje rzeczy na kiermasz, ogarnęła mnie panika, że wszystko w rozsypce. Bałagan w domu straszny, ale najpierw skończyłam naszyjniki. Fajne są...
A jak już przekazałam te swoje rzeczy, w końcu ogarnęłam swój bałagan. O jak teraz ładnie! I zaczęłam coś nowego, coś obiecanego, coś... szydełkowego.  Muszę się pochwalić: mam dwa poważne zamówienia na sutasze. Cieszę się bardzo, bardzo, bardzo. Ale najpierw reszta zobowiązań blogowych, bo mnie to drażni, że nie mogę się za to wziąć.
Miłego dnia!


 Foty nawet w połowie nie oddają uroku tych rzeczy...

wtorek, 13 września 2011

Lato jeszcze

Na szczęście.  Lubię, jak jest ciepło. W niedzielę było nawet bardzo ciepło. Już tęsknię za następnym latem, bo wiem, że to się niedługo skończy...
Pokazuję swój komplecik. Zauroczyły mnie w pasmanterii te śliczne, ceramiczne, malowane koraliki. Kupiłam "aż" 4 sztuki z mocnym postanowieniem, że nikomu nie oddam i będą tylko moje. No cóż, jak się ma fioła... 
Komplecik powstał ponad tydzień temu i bardzo dobrze mi się go nosi. Został jeszcze jeden koraliczek i zastanawiam się, co z nim zrobię. Na pewno jak znajdę trochę czasu, to coś pokombinuję.



Ostatnio niewiele działałam, bo otwierała się nasza lokalna galeria. Jest tam wszystko: rzeźba, rysunek, malarstwo, rękodzieło... Jest fajnie, bardzo fajnie. Moje prace też wiszą. Nic nowego, bo nie mam kiedy. Po prostu powyciągałam ze swoich szkatułek i pudełek różności, trochę dorzuciłam tych, co się jeszcze nie sprzedały i tyle. Ale jest jedna nowa rzecz: przygotowałam okładkę na księgę gości. Uważam, że nieźle się prezentuje. Przepis na okładkę: stara pluszowa zasłona cioci mojego męża, która w jednym z wcieleń była narzutą, potem zalegała w mojej kopalni... Do tego bluzka z ciucholandu, która została kupiona ze względu na kolor i szydełkowy charakter, no i strusie pióra ze sklepu "wszystko po 3 zł"... Elegancko wyszło, nie?






Na koniec kolczyki wykonane na zamówienie. Właścicielka zadowolona. Zdjęcie kiepskie, ale może coś zobaczycie. I pierścioneczek. Podoba mi się bardzo. Reszty nie pokazuję, bo jeszcze nie mogę.



Serdecznie dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze. Bardzo chętnie czytam każde pozostawione słówko. Miłego dnia!

piątek, 9 września 2011

O małych Księżniczkach

W Szufladzie zamieszkały śliczne małe Księżniczki, które prosiły, by się nimi  zaopiekowały chętne Dziewczyny i Dziewczynki. Mogą się nią opiekować na różne sposoby:) Jedną z Księżniczek zaopiekowała się mała dziewczynka imieniem Iza. Księżniczka, która ma wielkie serce, zapragnęła z wdzięczności podarować serduszka dziewczynce. Po jednym serduszku na każdy dzień tygodnia... I wyszedł z tego taki kolorowy plan lekcji, który zostanie uzupełniony, gdy plan już będzie stały. Iza się napracowała i mam nadzieję, że zostanie doceniona:)  Ślicznie wyszło, nie? Papier wizytówkowy karbowany, wydruk księżniczki, kredki, flamastry, stempelki motylków od Darii z Kubusiowoinietylko, stokrotki od Modrak, dziurkacze z Biedronki, kleje brokatowe ze sklepu typu wszystko od 3 zł... Podobnie fioletowe kwiatki z poutpouri. Ja tylko napisałam dni tygodnia i użyczyłam kleju do kwiatków.




I coś sobie jest. Powstało specjalnie na wyzwanie.

czwartek, 8 września 2011

Prezentów wyzwaniowych cd.

Otrzymałam info, że paczuszki odebrane, więc szybciutko pokazuję co wysłałam. Beaśka dostała kolczyki sutaszowe i woreczek (haft oczywiście Izy):


Ola dostała komplecik haftowany przez Izę.

Kasia dostała czerwona torebkę pokazaną w jednym z wcześniejszych postów, sutaszowy komplecik (jakoś fotki wyszły marne) i woreczek. Dziś to tyle, bo kompletnie nie mam czasu, choć rzeczy do pokazania są.

wtorek, 6 września 2011

Jak to u mnie - różności

Wysłane paczuszki w większości dotarły, więc pokazuję główną zawartość. Słodyczom fotek nie robiłam, bo i po co? I tak nie mam czasu. Wyróżniona w moim wyzwaniu  Paauliska otrzymała już sutaszową zawieszkę, Dudqa (jako podziękowanie za apele na swoim blogu) dostała pokazywaną już wcześniej zawieszkę, a Lucyna za złapanie licznika również zawieszkę, z tym, że zieloną. Wszystkie wyglądają tak:



Prezentują się nieźle na ludziu. Wiem, bo oczywiście przymierzałam:)
Dziś polecą jeszcze dwie paczuszki i coraz mniej mi zostanie do wysłania pilnego. Nie wiem, w co ręce włożyć na razie.
Tymczasem pokażę Wam jeszcze coś, tym razem własnoręczna praca Izki. Pomysł, wykonanie - wszystko sama. Jest to mała, ozdobna poduszeczka, z cyklu przeróbek:) To niebieskie to chustka po prababci wyszperana na strychu, wypełnienie: resztki chustki (dodam, że w jednym z wcieleń chustka służyła mojemu dziecku jako poncho - wycięłam tylko dziurę na głowę). Koraliki - podprowadzone z moich zapasów, podobnie filcowy kwiatuszek, a kot - centralna część mocno znoszonej i za małej już bluzki Izy z ciucholandu. Efekt: mnie się podoba i paru innym osobom też. No i już wiecie, co jest hitem dzisiejszego posta. Co tam sutasze:)


Miłego dzionka. Tak się cieszę, że zaglądacie i że zostawiacie po sobie ślad w postaci komentarzy:)

niedziela, 4 września 2011

Dla małych i dużych dam:)

Część paczuszek wyfrunęła w piątek, sutasze - nagrody skończone, jeszcze kilka drobiazgów... W międzyczasie pewne dwie małe damy poprosiły o pierścionki:) Żeby nie było - moje dziecko zaczęło samo sobie robić pierścioneczek, ale jak przyszyła kilka koralików, przerosło ją posługiwanie się nitką żyłkową. No nie jest to łatwe, więc ja skończyłam.
 
Druga mała dama dostała filcowo-koralikowy pierścioneczek. Zadowolona bardzo. Natalka - kuzynka moich dzieci wczoraj dostała również kwiatki, które przykleiłam do spineczek.
Bardzo fajna bawełenka i śliczności z niej wychodzą. Zamarzyłam spróbować, jak się robi te znane już z innych blogów kule szydełkowe. No i efekt jest. Stara bransoletka (z ciucholandu) z czerwonych, plastikowych kul została przerobiona na takie korale. Mam nadzieję, że ze względu na te śliczne kolorki, znajdzie się ktoś chętny. 
 
Przyszła dostawa w postaci metalowych części do biżutek, w tym do pierścionków, dlatego od razu musiałam spróbować. I są takie dwa.
 
Izka, chcąc uszczęśliwić Natalkę, wykonała dla niej taki naszyjniczek z żywym kwiatuszkiem. Mała (a ma całe 4 lata) paradowała dumnie we wszystkich nowych nabytkach.
Z pazurami też zaszalałam, a co tam! Na zdjęciu trochę zafałszowane kolory, w rzeczywistości tło jest takie miętowe, kwiatki różowe z odrobina srebrnego brokatu i ciemnej zieleni. Zainspirowały mnie pewne koraliki, ale o tym później. Miłej niedzieli. Iza majstruje właśnie jakąś poduszkę, aż dziwne, że ją wzięło na szycie.


czwartek, 1 września 2011

No i się zaczęło...

Wielka gonitwa rozpoczęta:) Cały czas trwa, ale w roku szkolnym szczególnie. Ostatnio ten bieg doprowadza mnie do szału, bo mam trochę zaległości. Robótkowych oczywiście.Od soboty do wczoraj nic nowego nie powstało, za to jak się wczoraj wzięłam, w mig powstawały  prezenty - nagrody dla Was. Bardzo proszę o chwilkę cierpliwości, już zbliżam się do końca i jestem bardzo zadowolona z efektów. Jakieś fajniejsze wydają mi się te moje kolejne sutasze. Zamówiłam też nowe sznureczki, zaszalałam też w ulubionej pasmanterii. Zrujnowałam się przy tym nieco, ale co tam:) Odrobinka przyjemności. Nie pokażę Wam jeszcze nic nowego, bo to nagrody i choć wiecie, co dostaniecie, to efekt niech będzie niespodzianką. W każdym razie są to rzeczy zgodne z Waszymi propozycjami. Ciągle brakuje mi jednego adresu do wysyłki - Kasieńko, wiem, że jesteś bardzo zajętą osóbką, ale napisz gdzie ma trafić paczuszka.  Dziękuję Wam, że zaglądacie i zostawiacie zawsze miłe i ciepłe słówko. Dziś bardzo skromnie - pazury i "coś", co nie za bardzo wyszło, bo mała za bardzo przycięła materiał. Próbowałam to uratować i jest coś na kształt zawieszki, ale nie mam pojęcia co z tym zrobię. Krzywe jakieś...  Mam jedno maleńkie zamówienie, mam nadzieję uporać się  tym w weekend. Pozdrawiam Was ciepło i słonecznie i mam nadzieję, że wrzesień taki będzie. Pierwszoklasista i trzecioklasistka spakowani na jutro i kłócą się niemiłosiernie... chce ktoś dwa małe naburmuszone diabełki?:)