Byliście tu:)

wtorek, 5 marca 2013

Proszę się częstować:)

Za 3 dni miną 2 lata, odkąd napisałam pierwszego, nieśmiałego posta. To znakomita okazja, by sprawić komuś odrobinkę przyjemności, prawda? Poza tym wiosna idzie, jest w końcu słonko:) I wygrałam niedawno coś pięknego (ale o tym niedługo, jak dostanę):))
Zasady obowiązujące są takie jak wszędzie (podlinkowany banerek, wyrażenie chęci wzięcia udziału w zabawie), zabawa dla osób blogujących.
Nie jest konieczne dodawanie bloga do obserwowanych.
Ale... żeby nie było tak prosto, to proszę, aby każda osoba, która chce wziąć udział w zabawie, napisała (szczerze!) za co lubi mojego bloga lub co jej się u mnie nie podoba; albo jedno i drugie:) "Wybrana" osoba otrzyma to, co jest na zdjęciu:
- ozdobiony słoiczek wypełniony różnego rodzaju herbatkami (do tych, które już w nim umieściłam, na pewno jeszcze dorzucę;
- książkę, którą przeczytałam jakiś czas temu i mogę śmiało polecić;
- pierścionek "Brzydkie Kaczątko" - frywolitkowy z kamieniem "tygrysie oko".
Oprócz tego na pewno znajdą się serwetki do decu (kilkanaście sztuk z kilkoma motywami, na pewno z lawendą, ludowe, kwiatowe i inne).
 Serwetka, którą jest ozdobiony słoik, nie jest aż tak różowiasta, jak na fotce.
Jeśli coś jeszcze wymyślę, na pewno dorzucę.
Co Wy na to?
 

poniedziałek, 4 marca 2013

Finał wymianki u Lucyny

Właściwie ten post powinien ukazać się 1 marca, ale czasem zdarzają się małe poślizgi przy wymiankach... Z bloga Lucyny wiem, że wszyscy już otrzymali swoje prezenty, więc można chwalić się na całego. Ja swój prezent dostałam od przesympatycznej ZUzanny, która tworzy prześliczne anioły i nie tylko. Tematem wymianki były świece i lampiony, więc dostałam lampiony i mnóstwo innych rzeczy:
- świecznik z masy solnej, 
- pachnące świeczuszki,
- przydasie,
- herbatki i coś słodkiego.

Nie zdążyłam się jeszcze nimi nacieszyć, nawet (wyjątkowo muszę) posiłkuję się fotkami od ZUzanny, bo w pośpiechu swój prezent zostawiłam w pracy, gdzie odwiedził mnie listonosz... Zła byłam jak nie wiem co, ale co się odwlecze... ZUzanno, dziękuję serdecznie zarówno za piękne prezenty, jak i użyczenie fotek. Muszę jakieś godne miejsce dla anioła znaleźć:))

Ja wysłałam prezent Żanci, na której blogu jest więcej fotek (poza tym lampion i bransoletkę pokazywałam już).

Lucynko, dziękuję za zorganizowanie zabawy, czekam na koleją, o ile nie zabrakło Ci cierpliwości i za bardzo nie musiałaś się denerwować opóźnieniami:)

niedziela, 3 marca 2013

Kolejne marzenie, następna bajka i poszukiwanie wiosny

Czyli znów mega post wyzwaniowy. Wrzucam wszystko do jednego worka, bo inaczej nie nadążam... Gdzieś tam czekają zamówienia do zrealizowania, ale nie mam na nie w ogóle czasu, a nawet i ochota mnie opuściła. Chyba za dużo różnych spraw na głowie i ciągnąca się zima sprawiają, że tak jakoś ciężko. Spieszyłam się, żeby zrobić coś na cykliczne wyzwanie u Modrak i wahałam się pomiędzy marzeniem o dwóch podróżach. Tak sobie marzę, że kiedyś pojedziemy na Sardynię... albo do Francji... Uwielbiam lawendę i chciałabym kiedyś ujrzeć na własne oczy lawendowe pola Prowansji... Tymczasem, bo dawno już decu nie było, przygotowałam lawendowo-słoneczny słoiczek. Pewnie tego słonecznego kolorku nie zobaczycie, bo nie zdążyłam go skończyć za dnia, już się ściemniało, gdy robiłam fotki. Wyjątkowo przyłożyłam się do wycinania motywu z serwetki:) Lubię te słoiki, w których wieczku można coś umieścić. Gdybym posiadała kwiaty lawendy, na pewno bym je tam wsypała, tymczasem jest tam szydełkowy kwiatek w kolorze lawendy. Zapomniałam tylko o jednym: kompletnie nie potrafię robić zdjęć słoikom i innym pojemnikom:) Nawet wieczko mu nieco zaparowało, przez co kwiatek nieco rozmyty:)





Kolejne wyzwanie cykliczne u Wioli to bajka o Jasiu i Małgosi. I tu muszę się pochwalić - akcesoria Czerwonego Kapturka zdobyły specjalne wyróżnienie:) Wiolu, dziękuję! 

No, temat następnej bajki chyba dość trudny:) W moim wydaniu wygląda tak:




To nic innego jak chatka Baby Jagi:) Dół z piernika (pudełko po serku okręcone przyklejonym sznurkiem) z oknami i drzwiami z ciasteczek z kolorowym lukrem (frywolitka z różnych kordonków), a dach zrobiony z gofrów (szydełkowy z kratką jaką można zobaczyć na prawdziwych gofrach), ozdobiony miśkami-żelkami (guziczki). Zdradzę Wam tajemnicę: dach jest naprawdę słodki! Usztywniłam go za pomocą lukru, dzięki czemu jest twardy jak skała i można go zdejmować, by w chatce chować różne skarby:)

I kolejna odsłona zabawy "Być Kobietą" u Tafcika. Oj, szukałam tej wiosny jak tylko się dało! A to pazurki sobie wiosenne "walnęłam":

A to małe zakupy poczyniłam:

bluzeczka z sh w piękne kwiaty, super wygląda na białum t-shircie


i prawdziwe cacko - skórzany płaszcz, idealnie dopasowany do sylwetki, ma świetny kolor i takie ładne "wycinanki". Upolowałam go za całe... 5 zeta! Jest w super stanie - ma tylko jedno małe pęknięcie na rękawie u góry - można spokojnie podkleić i nie będzie widać.
I jeszcze sweterek w koralowym kolorze, aby rozweselić garderobę na wiosnę.
Na spacer niestety mogłam iść dopiero wczoraj. Najpierw pojechałam do miasta, gdzie na spokojnie z synusiem chodziliśmy, oglądając wystawy i pakujących się sprzedawców na targu. Synuś stwierdził, że ma "bardzo fajny dzień":) A potem, już u siebie, poszłam na mały spacerek i stwierdziłam, że pola się zazieleniły, śnieg odsłonił posiane jesienią zboża. Płynąca wartko nieopodal rzeczka radośnie szumi, a to oznacza, że wiosna na pewno się zbliża. Forsycja jeszcze bardzo nieśmiało pokazuje pączki - muszę przynieść kilka gałązek do domu, to szybciej się rozwiną i poczuję więcej tej wiosny...

 A tak na koniec - zamówiłam sobie nowe firaneczki, żeby przyspieszyć proces mycia okien (czyli wiosenne porządki). Pranie wywiesiłam na dworze, pościel przewietrzyłam - jednym słowem - zadanie wykonane z nawiązką:))) Tafciku, jestem ciekawa, co teraz wymyślisz.

Dobrej nocki i udanego tygodnia - zaglądajcie, bo szykuję dla Was niespodziankę!

czwartek, 28 lutego 2013

Tak jeszcze w temacie lasu:)

Czasem tak niewiele potrzeba, żeby coś wymyślić. Niechcący się rozpędziłam, że za dużo zrobiłam, a można tylko 3 prace zgłosić do wyzwania. Decyzją Izy zgłaszam do Wyzwania u Diany zatem kolejny zwierzyniec:

bransoletkę z sówką i kryształkami Svarowskiego (przecudnie błyszczy) 
 

 i kolejną skromną bransoletkę z motylkiem
 
Powstała jeszcze broszka-kwiatek, ale jest już poza limitem zgłaszanych prac:) Kwiatek zrobiony metodą frywolitki szydełkowej ze sznurka woskowanego.
 Zabawiłam się jeszcze i proszę - mój magiczny las w całości:
Właśnie się dowiedziałam, że moja Marylin zdobyła wyróżnienie:) Dziękuję Modrak! 

Kolejne tematy w cyklicznych wyzwaniach, w których biorę udział, są ciekawe, jeszcze nie mam pomysłów, a czy czas się znajdzie jak już wymyślę?

Miłego wieczoru!

wtorek, 26 lutego 2013

W moim lesie...

Wyzwanie u Diany tak bardzo kusi swoją tematyką... a ja tak bardzo nie mam czasu na coś pracochłonnego i tak mi żal... Ale dziś w mojej miejscowości trafiłam na piękne koraliki. Nie mogłam się oprzeć zarówno wyzwaniu, jak i koraliczkom.
Bardzo lubię ważki, a ta czekała na zagospodarowanie już długo. Zgłaszam zatem moją nocną ważkę (koralik przypomina rozgwieżdżone niebo, choć na fotce nie widać) na wyzwanie.


A że kupiłam dwa takie koraliki (drogawe są, nie ma co), to powstała bransoletka, też prosta. I też fajnie błyszczy.
Zostałam ostatnio obdarowana wyróżnieniem przez KasiekW, która była niedawno moją wymiankową parą. Jestem naprawdę zaskoczona i serdecznie dziękuję! Mam ujawnić 7 faktów, ale czy są jeszcze takie, których nie znacie? Najwyżej się powtórzę.

1. Staram się zrozumieć wszystkich, choć czasem miewam z tego powodu kłopoty.
2. Za bardzo przejmuję się tym, czym nie powinnam, a szczególnie jak ktoś jest dla mnie złośliwy bez powodu, a co się niestety zdarza.
3. Uwielbiam bajki dla dzieci (np. Braci Grimm, Andersena - z wyjątkiem "Dziewczynki z zapałkami" oraz polskie legendy i opowiadania) - przeczytałam ich naprawdę mnóstwo, do tego wiersze dla dzieci:) Kiedyś w TV pokazywano teatrzyki dla dzieci z interpretacjami baśni i wierszy - tego mi brakuje.
4.  W dzieciństwie obgryzałam paznokcie.
5. Od zawsze marzyły mi się (i nadal marzą) meble z wikliny.
6. Marzenie z dzieciństwa: pokój na poddaszu (ciekawe, jak to się stało, że moja córka ma też takie marzenie?). I balkon.
7. Lubię kupować gazetki ze wzorami szydełkowymi, choć w 99% leżą niewykorzystane. Lubię je przeglądać i marzyć, że kiedyś coś z nich zrobię.
Wybaczcie, ale tradycyjnie nie przekazuję wyróżnienia, bo nie wiem komu. Wszystkie się częstujcie:)
Miłego wieczoru!

niedziela, 24 lutego 2013

Figura Marylin i bajka o Czerwonym...

Wybaczcie, że mało mnie w tym tygodniu i u Was i u mnie na blogu, ale trudny to tydzień. Nawet bardziej niż się spodziewałam. Na warsztacie jedynie daawno obiecana bransoletka, ale jeszcze nie skończona. Udało mi się tylko przygotować coś na cykliczne wyzwania.
Potraktowałam to hasełko tak trochę dosłownie:) Moja Marylin wygląda tak:

Jak przystało na Marylin ma krótką, nieco rozkloszowaną spódniczkę, sznur perełek na szyi i kapelusz z szerokim rondem. Może być igielnikiem (na dole jest szpulka, można na nią nawinąć np. wstążeczkę czy mulinę), ale również małym wieszaczkiem na podręczne biżutki.

Figurę ma chyba odpowiednią? Tylko mało fotogeniczna jest, bo mimo wielu zdjęć nie wychodzi tak ładnie, jak w rzeczywistości.

Moja Marylin posłużyła też do stworzenia mini-bajeczki o Czerwonym Kapturku (już wiecie, dlaczego kapelutek jest czerwony). Czerwony Kapturek wędrował przez las, zbierając kwiatki dla babci do frywolitkowego koszyczka. Nagle dziewczynka zobaczyła złego wilka i niestety kwiatki wysypały się na ziemię...



Okazało się jednak, że strach ma wielkie oczy, bo w roli grożnego wilka wystąpił przyjacielski Łatek - podarunek dla mojego Adasia od Juty (Jutko, pozdrawiamy Cię!)
Na potrzeby mojej interpretacji bajki powstał koszyczek (wielkości średniego orzecha włoskiego)
i kapelusz. Scenkę z Wilkiem i akcesoria Kapturka zgłaszam do wyzwania u Wioli.
Jak Wam się podoba?
Dziękuję serdecznie za odwiedziny i pozostawione słowa. Dziękuję też Wioli serdecznie za wyróżnienie mojego Brzydkiego Kaczątka:)

I dziękuję jeszcze jednej osobie, z którą miałam przyjemność się wymienić. Agawu przysłała mi piękną chustę, z której nie była zadowolona. Ja dostrzegłam w niej to "coś" i miałam rację, bo zdjęcia nie oddają nawet 50% jej urody:) Wysłałam Adze bransoletkę z poprzedniego posta i dwa pierścionki, które kiedyś już pokazywałam. Dzięki serdeczne, chusta znakomicie mi służy i jest podziwiana.

Oj, omal nie zapomniałabym o jeszcze jednym wyzwaniu cyklicznym... Tafcik zadała kolejny temat, w tym tygodniu codziennie miałyśmy coś czytać. Codziennie w moim przypadku było absolutnie niewykonalne. Ale zadanie uznaję za wykonane, bo zaczęłam czytać książkę, która od jakichś 3 miesięcy czekała. Już wcześniej czytałam "Serwantkę" tej samej autorki i przeczytałam bardzo szybko. Tę czyta się równie dobrze, ale recenzji nie będzie dlatego, że za mało jeszcze przeczytałam. Nie brakuje humoru i lekkości - to na pewno mogę powiedzieć. Polecam autorkę!