Byliście tu:)

środa, 18 lipca 2012

Wymianka, zgłoszenie na konkurs i kilka nowości

Oj, nawet nie wiecie, jak brakuje mi czasu na pisanie postów. Że o komentowaniu Waszych nie wspomnę. Najbardziej wkurza mnie fakt, że nie mam kiedy (albo nie mam weny) wrzucić relacji z poprzedniej niedzieli, a czas leci...
Nic to, nadrabiam biegiem.
Najpierw wymianką, na którą umówiłam się z Makin jakiś czas temu. Szalenie podobają mi się koszyki, które Ewelina wyplata z wikliny papierowej. Zdolniacha! Ma niesamowite pomysły i kiedy zrobiła nawet mały stolik, zupełnie zwariowałam na punkcie gazetowych tworów. Myślę też, że właśnie dzięki Makin postanowiłam spróbować i nie żałuję. W każdym razie ja miałam uszyć komplecik w marynarskich kolorach. Jednocześnie pomyślałam o tym, żeby komplecik uszyć w kolorach takich, by móc go zgłosić na konkurs ogłoszony u Cohenny wraz z pasmanterią Haftix. 
Wyszło tak.

Obdarowana zadowolona, ale zobaczcie, jakie cuda do mnie trafiły:

 Ten pierwszy koszyk jest spory, pewnie pomieści wszystkie moje skarby. Drugi taki słodki, delikatny, jest piękną ozdobą.
Jeszcze nie zdążyłam się nimi nacieszyć, bo muszę dopiero pomyśleć, jak poukładać moje prywatne biżutki w tym dużym koszyku. Wisiały na wieszaczkach, ale strasznie się kurzyły, co stanowczo im nie służy. Świetne koszyki, prawda? Ja szalenie się z nich cieszę. Makin, dziękuję serdecznie!
Dalej kolejne frywolitki, jedna wykonana z grubszej nitki już dawno, tylko jakoś zdjęcie mi się zaplątało i dopiero je dostrzegłam.
Wachlarz z wikliny papierowej i zawieszka, które powędrowały w dobre ręce. Wiem że Juta otrzymała prezencik za odgadnięcie manekinowej zagadki, więc pokazuję:)
I jeszcze takie kolczyki.

O, i jeszcze pierścionek.

No to jedna zaległość odrobiona. Została jeszcze jedna. Przykro mi, że zainteresowanie książką małe, mam nadzieję, że jednak lubicie czytać i zgłosi się więcej osób, czasu trochę zostało. 
Na koniec taki żarcik frywolitkowy, jakoś tak mi się ułożyły same w takiego kwiatka:)
Dzięki, że zaglądacie, przypominam o konkursie książkowym.

piątek, 13 lipca 2012

W końcu książkowy konkurs

Udało mi się zabrać za pisanie książkowego posta. Jakiś czas temu, dłuższy to już czas temu, wygrałam u Jolinki książkę. Bardzo chciałam ją mieć. Nie dla samego "miecia", ale po to, by przeczytać i po to, by móc przekazać ją dalej w blogowy świat. Wraz z książką przywędrowała do mnie wspaniała frywolitkowa zakładka, której nawet nie rozpakowałam, bo mi zwyczajnie szkoda. Używam jej tak, jak jest:) Ale jej nie oddam nikomu, bo od dawna marzyłam o jakiejś rzeczy wykonanej przez Jolinkę, która tworzy wspaniałości i w dodatku ma fajny sklepik, z którego korzystałam kilka razy. Jolinko, dziękuję Ci z całego serca i pozdrawiam!
Dotrzymuję słowa z prawdziwą przyjemnością. Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam książkę. Jak dla mnie, zaskakująca. Recenzję możecie przeczytać u Jolinki, ale na okładce też jest kilka słów. Po kliknięciu zdjęcie powiększy się i można przeczytać. Więcej nie powiem.


Ogłaszam konkurs (no bo losowania przecież nie wolno). Wygraną jest książka "Mimo wszystko Wiktoria" oraz frywolitkowy naszyjnik. Chcecie wygrać?

1. Proszę o komentarz pod tym postem. Przekonujący komentarz, bo będę wybierać, nie losować.
2. Proszę o podlinkowanie zdjęcia na swoim blogu - chciałabym, aby o zabawie dowiedziało się więcej osób. 
3. Zabawa jest dla osób blogujących.
4. Konkurs trwa do dnia moich urodzin - 14 sierpnia. 15 sierpnia postaram się dokonać wyboru.
To wszystko, chyba nie za wiele?
Zapraszam serdecznie.

Przy okazji chciałabym Wam polecić książkę "Szkoła niezbędnych składników", którą dostałam od Kamili klik po więcej:) Książka naprawdę pachnie różnymi smakowitościami:)) Nawet u nas w bibliotece ją zakupili.
Witam nowe obserwatorki. Zaległości mi się robią na blogu, bo mam ciągle w zanadrzu kilka rzeczy. Ale powoli nadrobię.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Na szybko zabawa z frywolitką i nie tylko

Przygotowywałam się intensywnie do pewnej imprezy, która odbyła się wczoraj, ale o tym napiszę, jak będą zdjęcia. W każdym razie było super i jestem zmęczona. W ramach przygotowań na szybko powstawały różne dziwne rzeczy, które również na szybko fotografowałam, więc mizerna jakość, ale nie chcę robić zaległości w pokazywaniu nowych wytworów. I tak w zanadrzu czeka kilka rzeczy.







Miłego tygodnia! Dzięki za odwiedziny i komentarze!

piątek, 6 lipca 2012

I znów trochę:)

Coś tam zawsze wieczorkiem udaje mi się dłubnąć:) Naszyjnik dla Oli - koleżanki z pracy. Musiał powstać w ekspresowym tempie. Obie jesteśmy zadowolone.
Będzie ozdobą weselnej kreacji. W środku - biały koral. Lubię takie kamienie, ale niestety rzadko mogę kupować takie cuda.


Wczorajsza frywolitka, bo tyle tylko akurat mi się udało zdziałać. Faajnie wygląda na łańcuszku taka zawieszka. Umiejętne usztywnianie wprowadziło mnie w stan euforii i powrotu do frywolitki - znów mi się chce coś supłać. Ten czerwony kordonek trochę nerwowy i plątał się niemiłosiernie, ale zniosłam go jakoś. Wzór popularny, ja zaczerpnęłam oczywiście od Middii. Jeszcze nie posiadam wystarczającej wyobraźni jeśli chodzi o tworzenie własnych wzorów na frywolitkę.


A na koniec coś, co sprawiło, że podskoczyłam do góry. Znalazłam się w topowej piątce w Szufladowym wyzwaniu! A konkretnie za sprawą mojego manekina dżinsowego z tego posta. Jestem przeszczęśliwa, że w końcu się udało! Bardzo lubię Szufladowe wyzwania i staram się regularnie w nich uczestniczyć. Takie Wyróżnienie to jest COŚ:) A prace zgłoszone do wyzwania były przeróżne i ogląda się je z przyjemnością. Dziękuję!

Miałam pokazać jeszcze coś, ale w końcu zdecydowałam, że odłożę na później, może już dotrze do właścicielki.
Odwiedzającym to miejsce życzę ciut chłodu w ten upalny dzionek. Dziękuję za cudowne komentarze pod frywolitkowym postem!!!


środa, 4 lipca 2012

Dziś frywolitkowo

Wczoraj siłą rzeczy powstał kawałek frywolitki. Siłą rzeczy, bo cóż tu zabrać nad rzekę, gdy jedzie się pod wieczór aby ciut posiedzieć i się zrelaksować? Sutasz i koraliki raczej odpadają ze względu na drobiazgi. Tymczasem frywolitka to tylko igła i kordonek, ew. nożyczki. W moim przypadku jeszcze gazetka ze schematem (Wena Design, nie wiem który nr, ale z tego roku)
Dokończyłam w domu i wiedziałam, że to musi być naszyjnik. A jak udało mi się to usztywnić odpowiednio, to już pełnia szczęścia. Jednak najlepiej wychodzi mi spryskiwanie ługą, nieco rozcieńczoną. Jak już nabrałam rozpędu, powyciągałam kwiatuszki, które robiłam dawno temu jako małe wprawki. I tak tym moim wszystkim frywolitkom daleko do ideału, ale jestem zadowolona. Szczególnie z naszyjnika, bo jest elegancki. Dzięki, że zaglądacie i życzę wam miłego dnia, witając nową obserwatorkę.








wtorek, 3 lipca 2012

Trochę tego się uzbierało


W dość krótkim czasie powstało kilka rzeczy. Niektóre po prostu wczoraj, niektóre wcześniej były zaczęte. 
Najpierw niebiańska kawka, bo Modrak w swoim świetnym Cyklicznym Wyzwaniu zadała ostatni (niestety) temat. Akurat mi baaardzo pasował, bo obiecałam teściowej bransoletkę z dyndadełkami w niebieskościach. Tak myślałam, z jakim kolorem to połączyć, a tu wyzwaniowy temat  się pojawił. Kawka z niebem. Uwielbiam i kawkę i niebo, więc nie zwlekałam, tylko wzięłam się do roboty. Podoba mi się. Szkoda, że wyzwanie już się kończy, bo naprawdę podobały mi się wszystkie tematy. Magda, dzięki! Uwielbiam Twoje wyzwania a to chętnie kontynuowałabym nawet bez motywacji, czyli oczekiwania na znalezienie się wśród Top Trójki. Zresztą, w takim towarzystwie to sama przyjemność się bawić. Wszystkie Dziewczyny tworzą niesamowite rzeczy i zawsze czekam, żeby podejrzeć ich prace. Szkoda, że to już koniec... Moja kawka tu jest bardzo mocna, może nie widać, że to brąz, ale możecie mi wierzyć. Niebo ma bardziej turkusowy niż błękitny kolor, ale czasem i takie można zaobserwować.

A na dowód, że temat mi się spodobał, powstała w międzyczasie kolejna bransoletka (dostałam wczoraj paczuszkę z zamówionymi sznureczkami, więc musiałam poszaleć) w kolorkach może ciut innych, ale podobnych do tych powyżej. Kawka jaśniejsza, a niebo błękitne. Tę bransoletkę zgłaszam na wyzwanie w Kreatywnym Kufrze. Chodzi o wykorzystanie motywu liścia. Listeczki bardzo mi się podobają i bransoletka wyszła ciekawa:) Nie umiem pleść makramowych węzłów, więc użyłam szydełka tunezyjskiego.



A tu dokończona bransoletka w pomarańczowych odcieniach. Organdyna, koraliki i łańcuszek. Niewiele, a radośnie.


I jeszcze pierścionek z damulką, który nie lubi się fotografować, bo jakoś widać wszelkie nierówności, a w rzeczywistości jest nawet fajny.


Mam jeszcze komplecik marynarski, ale to na prywatną wymiankę, więc pokażę po zaakceptowaniu.
Ciągle zamierzam napisać książkowego posta z rozdawajką, ale jeszcze chwilkę...
Miłego dnia!