Byliście tu:)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Lubię... losowania:)

I taki spokój, jak w tej chwili. W domu cisza, Iza coś sobie szyje, Adaś wyfrunął w gości do cioci, tatuś już śpi, a ja w końcu mogę coś napisać. A i jeszcze ważne, że w domku tak w miarę czysto, świątecznie:)

Dziś, jako że już dziewiąty, dokonałam spisu pań z kolejki po broszkę z damą:)
Tak więc: w roli maszyny losującej wystąpiła córcia moja, która również pomogła mi przygotować całe 50 losów.
Naprawdę nie oczekiwałam, że zapisze się aż tyle osób! Wzięłam pod uwagę absolutnie wszystkie komentarze, choć w niektórych nie było jednoznacznie napisane, że dana osoba jest zainteresowana udziałem w losowaniu. Ale opracowałam plan, co zrobić w przypadku, gdy wylosujemy taką osobę. Miałam zamiar najpierw zapytać ją, czy chce broszkę, ewentualnie potem ponownie losować.
Nie było takiej konieczności.
Bęben maszyny (Izy szkatułka od Janeczki) został napełniony imionami i nickami. Ledwo weszły.



Mała łapka z wielkimi emocjami dokonała losowania.
Broszka poleci do......

Tak się składa, że adres nawet mam. Gratuluję!
Bardzo Wam dziękuję za udział w losowaniu cukieraska. Dzięki temu poznałam nowe, fantastyczne blogi, zyskałam nowych obserwatorów, których w międzyczasie zrobiło się ponad 100 i planuję kolejne rozdanie:)
Tak sobie myślę, że za chwilkę napiszę jeszcze jednego posta:)

sobota, 7 kwietnia 2012

wtorek, 3 kwietnia 2012

:(((

Trzymajcie za mnie kciuki. W domu wszystko w porządku, póki co ze zdrowiem też. Póki co, bo nie wiem, jak spokojnie przeżyć ten tydzień. Na żadne przygotowania nie ma najmniejszych szans, zostanie tylko sobota. Robótek zero, zero i jeszcze raz zero. 
Moje ukochane Blogerki, przepraszam Was, ale nie wyślę Wam chyba nawet kartek świątecznych, już nie mówiąc o małym zajączku:( Smutno mi z tego powodu tak, że łzy same kapią na kompa. Musiałby się zdarzyć jakiś mały cud, żebym mogła. Chyba, że w piątek, ale wtedy nie dojdzie do świąt...
Żeby nie było tak całkiem na smutno i na pusto, pokażę Wam moje nieudolne próby pseudodekupażu. Styropianowe jajka, serwetki i lakier do paznokci. Tylko karczoch się wyróżnia. Zrobione tylko dlatego, że dzieci mają konkurs na dekoracje stołów wielkanocnych w szkole. Dobrze, że mogę wykorzystać prezenty wymiankowe od Lucyny i ostatnie zakupy na kiermaszu. Do szkoły nie pójdę, bo nie będzie kiedy:( A miałam takie plany! Baby wielkanocne (dla każdego malucha po jednej) właśnie się pieką. 





Jest jeszcze broszka tak na szybko z moją próbą frywolitkową robiona w weekend i bransoletka.

Nie wiem, czy się nadaje, ale zgłoszę ją do Szufladowego wyzwania: "Pleciemy, oj  pleciemy..." 

A, i etui na telefon mojej córci. Skórzane, połączone szydełkiem.
Idę pracować dalej. Nie ma to jak kontrola przed świętami. Jak nie paść na zawał ze stresu? 
Jak jutro będzie lepiej, na pewno napiszę. Ale czy będzie?

niedziela, 1 kwietnia 2012

I znów zabawowo, czyli finał wymianki

Dziś pokazujemy nasz wymiankowe prezenty. Wymianka świąteczna u Moteczka sprawiła mi wiele radości, mam nadzieję, że wszystkim biorącym udział również. Marysiu, dziękuję za zorganizowanie zabawy! 
Do mnie przyszła paczuszka w piątek. Okazało się, że prezenty przygotowała  dla mnie Lucyna, której prace znam i podziwiam od dawna. Ucieszyłam się jeszcze przed rozpakowaniem sporej paczuszki. Znalazłam tam wiele wspaniałości:
- szydełkową kurkę (odkąd pamiętam, takie kurki szalenie mi się podobały:)), właściwie to kwoczkę, bo duża jest,
- śliczną serweteczkę,
- zdekupażowaną świecę i drewniany świecznik,
- przydasie w postaci styropianowych jajek i wstążek w cudnych kolorach,
- słodkości i herbatki, z których nie wszystkie doczekały się fotki, bo zostały porwane przez maluchy (zostały niespodzianki z kinder-jajek),
- oczywiście karteczkę z dobrym słowem.
Czyż nie świetne prezenty? Dla mnie to ogrom radości! Ozdoby na pewno posłużą do dekoracji, również stołu na szkolnym konkursie:) 
Lucynko, dziękuję za mnóstwo serca przesłanego  wraz z prezentami!




Moją wymiankową parą była Pogodnarudbekia. Wiem, że paczuszka dotarła, mam nadzieję, że się spodoba.
Były tam:
- pokazywany już koszyczek z pisankami szydełkowymi,
- naszyjnik sutaszowy w wiosennych kolorach,
- karteczka wykonana przez Izę,
- przydasie (koraliki, organdyna, serwetki do dekupażu),
- herbatki, czekolada do picia.




Listonosz odwiedził mnie jeszcze z innego powodu: Janeczka znów rozsyła swoje serce po świecie! Ja dostałam kawałek:) Duży kawałek! Niesamowity, frywolitkowy wisior, na który napatrzeć się nie mogę. Jest taki pomysłowy! Zwraca uwagę absolutnie wszystkich! 



Dostałam również własnoręcznie wykonaną kartkę i coś, czego jeszcze nie miałam, a o czym marzyłam od jakiegoś czasu - igły do frywolitek i to jest to! Były już pierwsze próby i zaczyna mi wychodzić, ale o tym innym razem. Pewnie nieprędko, bo nie będzie czasu. Janeczko, DZIĘKUJĘ pięknie!

środa, 28 marca 2012

Bo ja się lubię bawić

Lubię, lubię:) Brać udział  w wymiankach, wyzwaniach... Bawić się w tworzenie z odzysku. Dziś pokazuję koszyczek, który zgłaszam na kolejne wspaniałe Szufladowe wyzwanie. Koszyczek powstał z pudełka po patyczkach do uszu, jest oklejony resztkami, które zostały po skróceniu rękawów od sweterka z sh oraz obciętych sznureczków od tegoż sweterka. No i hit - uszy to nic innego jak druty od biustonosza:) włożone w dziurki, jakie były w pudełeczku i odgięte, coby nie wychodziły. To moja propozycja ozdoby wielkanocnej, ładnie się prezentuje z szydełkowymi pisankami, które pokazywałam wcześniej, ale z kurką też śmiesznie:) 






Koszyczek powędrował w dobre ręce, ale do kogo i z jakiej okazji - o tym za kilka dni.
Generalnie, mimo całej pogody tego posta, wszystko jest do kitu... Nie mam czasu ani na robótki, ani na pisanie, mam duże zaniedbania w pisaniu komentarzy, oczy same się zamykają i jestem zła. Chwilowy kryzys, mam nadzieję. Praca, praca i jeszcze raz praca. Jak wszędzie i u każdego.
Postaram się powoli nadrabiać, dzięki, że jesteście i że piszecie, zajrzałam już do tylu fajnych osób, które zostawiły u mnie słówko...

niedziela, 25 marca 2012

Naładowane bateryjki:)

Oj, naładowane:) Ale w jaki sposób, o tym później, w każdym razie wynikiem tego jest ta spinka. Bardzo miło mi się przy niej pracowało. Zgłaszam ją do wyzwania w Szufladzie - Wiosna we włosach. Uwielbiam te wyzwania, Dziewczyny z Szuflady naprawdę bardzo się starają, by było tam atrakcyjnie. Tym bardziej z wielką przyjemnością będę tę spineczkę nosić. A tak na marginesie: Jutko, poznajesz sznureczek? :)  Oto moja wiosna we włosach:


A tu banerek wyzwaniowy:

A teraz do rzeczy: byłam wczoraj z dzieciakami w fajnym miejscu. To był kiermasz rękodzieła organizowany niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Pojechaliśmy pooglądać te wszystkie cudeńka i spotkać Kochane Osoby. Spotkałam ich więcej, niż oczekiwałam i to była najfajniejsza rzecz na świecie. Dziewczyny, dziękuję WAM! Nie wiecie, jak się cieszę, że mogłam Was wszystkie zobaczyć! Nie będę pisać o szczegółach, ale to krótkie spotkanie sprawiło, że mam jakby więcej siły, czego i Wam życzę.
Zdjęć nie ma, bo i czasu nie było pstrykać. Naoglądaliśmy się mnóstwa pięknych rzeczy, oczywiście nie obyło się bez zakupów i prezentów. Dzieciaki też bardzo, bardzo zadowolone.
A tu migawki z tego, co kupiliśmy i tego co robiłam.
Jajka i kosmetyczka mojego autorstwa.


 
Koszyczek kupiony, bo nie byłam w stanie mu się oprzeć:) Piękny prawda?

 
I palemka wielkanocna również kupiona, podziwiam ułożenie kłosów zboża w tak piękny kształt.
Kurczaczek wykonany przez Adasia. Świetny ma grzebień:)
 Prezenciki od... a nie powiem.  Kto zna ten wie, większość z Was zagląda do tego zakątka, gdzie zobaczyć można wspaniałe rzeczy i poczytać o przygodach sznurkowych zwierzaków:) Kózka dołączyła do naszego zwierzyńca i chyba jej dobrze. Baranek ze słomy kupiony wraz z palmą.
Sóweczka ceramiczna kupiona przez Izę dla Adasia:)
To był fantastyczny dzień. Doceniam go tym bardziej, że niewiele brakowało, aby nie udało nam się tam dotrzeć, jak zawsze na drodze staje tysiąc problemów.
Znów przydługi ten mój post, mam nadzieję, że nie wystawiam Waszej wytrwałości na próbę:) Szalenie się cieszę, że coraz to nowe osoby do mnie zaglądają i zostawiają słówko - wcale nie przy okazji rozdawajki. Dziękuję Wam i muszę przyznać, że niemałą frajdę sprawia mi poznawanie nowych blogów. Miłej niedzieli!

czwartek, 22 marca 2012

Zabawa z kolorem

Czyli kolejny naszyjnik. A miałam wczoraj nie szyć:) Już dawno myślałam, jakby tu wykorzystać ametyst od Modrak i koraliki, których sporo dostałam i mają dość nietypowe zestawienie kolorów. Zastosowanie jakoś samo się wymyśliło. 


I jeszcze jajo Adasia. Maleńkie. Stwierdził, że to jest polskie jajko, bo ma nasze narodowe kolory:) Nie poznaję go, bo wcześniej nie miał takich artystycznych zapędów. Chyba nie ma wyjścia, skoro siostra i mama bez przerwy coś dłubią:)  Pewnie ma również znaczenie fakt pokazywania jego prac na blogu. Ale bardzo się z tego cieszę, bo zaczyna mieć sprawniejsze paluszki i w rysowaniu się bardzo poprawił. 

Miłego, słonecznego dnia! Uwielbiam czytać Wasze komentarze!