Byliście tu:)

wtorek, 14 października 2014

Jak ufilcować na sucho kwiatek? Tutorial

Tutek pojawił się na blogu Kraina Filcu, jest również na Facebook-u.
https://www.facebook.com/KrainaFilcu/photos/a.188820404479633.51697.185056358189371/931129143582085/?type=1&theater
Jeśli Wam się podoba, poproszę o lajki, choć i tak szanse są marne, biorąc pod uwagę fakt, że wysłałam tutek ostatniego dnia, a głosowanie trwa do piątku. Konkursy Facebookowe nigdy nie są sprawiedliwe, ale cieszy mnie fakt, że udało mi się w końcu zrobić jakiś tutorial - choćby z wdzięczności za to, że sama chętnie korzystam ze wskazówek i tutoriali innych osób. To jest praca - fotografowanie każdego etapu, opisanie... Dlatego to doceniam i sama chętnie pomagam tym, którzy pytają :)
Potrzebne materiały:
- dwie różnej wielkości foremki (np. do ciastek) w kształcie serduszek ,
- czesanka w dwóch kolorach (na płatki i na środek),
- mata do filcowania na sucho lub gąbka/szczotka,
- dwie igły do filcowania (gruba i cienka).
1, 2. Większą foremkę napełniamy czesanką i zaczynamy filcować grubą igłą, odwracając nasz pierwszy płatek, by niechcący go nie przyfilcować do gąbkiJ



3. Jak poczujemy opór, zmieniamy igłę na cienką i filcujemy, aż serduszko będzie miało spójny kształt.
Czynności powtarzamy jeszcze 3 razy przy użyciu większego serduszka.

4, 5. Za pomocą cienkiej igły łączymy płatki kwiatka, aż powstanie „koniczynka”.


6. Całą zabawę powtarzamy przy użyciu mniejszej foremki, również tworząc cztery płatki.


7-10. Układając odpowiednio mniejsze serduszka, należy je przyfilcować je do większych. Można modyfikować kształt kwiatka, zależnie od potrzeb i wyobraźni.




11. Bierzemy spory kłaczek czesanki, formując w dłoniach kulkę, a następnie filcując grubszą i cienką igłą do momentu, aż będzie dość sztywna i kształtna.

12. Igłą przymocowujemy kulkę pośrodku naszego kwiatka (można też przyszyć lub przykleić, jak kto woli).

13. Kwiat prawie gotowy, jeszcze można odrobinkę ozdobić płatki, używając cienkich pasemek wełny. Oczywiście należy je przyfilcować cienką igłą.

14. I ozdoba już gotowaJ


Mój kwiatek ma średnicę ok. 13,5 cm, jest całkiem spory. Teraz można przymocować zapięcie i broszka gotowa. Super będzie wyglądać przypięta do jesiennego płaszcza, wełnianej chusty czy torebki.
Miłego filcowania!

niedziela, 5 października 2014

Słonecznik

Słonecznik jest dodatkiem do torby, którą zrobiłam z "włóczki" typu Zpagetti. Długo walczyłam ze sobą, bo mnie Zpagetti już dawno wołało, aż w końcu samo się wepchało w łapki i MUSIAŁAM od razu wypróbować. Jak się z tego cudownie robi! A jak szybko... W ruch poszło szydło, które kiedyś dostałam od Juty. Miałam zamiar wykończyć torebkę jasną skórą, ale jak wszyłam boczek, to wyglądało niefajnie. Maszyna tego nie weźmie, bo za grubo. Trzeba było połączyć szydełkiem i tą samą "nicią", potem dorobiłam rączki, zaczepiłam na kokosowych kółkach. Podszewka jest zrobiona z męskiego eleganckiego szalika. Wszywana ręcznie, bo inaczej się nie dało. Są i kieszonki:)
Słonecznik zaś filcowany na mokro, bo się ostatnio nieco zafilcowałam:) Torba nie mieści A4, ale niewiele brakuje, więc spora wyszła.
Pracę zgłaszam na wyzwanie cykliczne u Modrak i zapraszam, można jeszcze wziąć udział. Modraczek jak zapoda hasło, to zawsze przyjemnie się pracuje!






 

Ale frywolitka wraca do łask, bo mam kilka zobowiązań i nowe nitki...
Dziękuję wszystkim, którzy zaglądają. A jeszcze bardziej tym, którym chce się zostawić komentarz:)
Dla Was ciacho! Leśny mech wzbogacony o maliny i serducho dla kogoś bardzo ciepłego i dobrego. To było ciacho-niespodzianka i podobno bardzo smakowało. 

Wierzę, bo i u mnie w domu lubią. Ja teraz przerzuciłam się na cudownie pyszne ciacho o nazwie miętusek. Nie wiedziałam, że krople miętowe dodane do czekoladowego ciacha dadzą tak wspaniały efekt. A przepis wzięłam od Trilli stąd. Fotki nie mam, bo od wczoraj poszły u mnie dwa takie ciacha:)

czwartek, 2 października 2014

A może trochę filcu?

Ostatnio odświeżam swoje umiejętności w zakresie filcowania, próbuję trochę nowego... Wszystko oczywiście wieczorami, towarzysząc dzieciom w zawiłościach angielskiego, matematyki, czy pomagając czytać lektury... (I tego nie rozumiem: jakim cudem dzieci matki kochającej książki, nie lubią czytać? Lubią jak im się czyta. Do samodzielnego czytania muszę ich niestety mooocno nakłaniać, to dla mnie kompletna porażka.)
Filcowanie jest czynnością o tyle przyjemną, że można jednocześnie zerkać do lekcji lub czytać:). Czasu się nie marnuje, a przy okazji coś fajnego powstaje:). Tym razem naszyjnik filcowany na mokro, specjalnie na wyzwanie Art-Piaskownicy i Kreatywnego Kufra. Czarny, biały, szary i jako kolor dodatkowy turkus. 



I jeszcze taki spory kwiatuch filcowany na sucho przy pomocy foremek do ciasteczek. Mam zdjęcia do tutka na ten kwiat, ale muszę poskładać jakoś w całość.
Szykuje się nowe... Jedna większa rzecz na pewno i trochę mniejszych. Prawidłowość jest taka, że im więcej pracuję i im bardziej jestem padnięta, tym bardziej potrzebuję zająć ręce robótkami na odstresowanie.
Miłego dnia!

niedziela, 28 września 2014

TUSAL 2014 #10 i znów malowanie :)

No tak, kilka dni poślizgu, na szczęście regulamin dopuszcza taką możliwość, bo u mnie ciągle dni za krótkie na wszystkie pomysły. Sobota skończyła się o 3.00 nad ranem po dniu pełnym porządków, przestawiania, przemalowywania.. Dziś słoik TUSAL-owy w towarzystwie kolejnych eksperymentów z farbą Annie Sloan Chalk Paint.

Farbę można kupić tutaj, a przy okazji poczytać co nieco i pooglądać cudeńka w różnych wersjach kolorystycznych. Ja na razie używam jednego koloru (http://www.oldnewstyle.pl/produkty/annie-sloan/item/chalk-paint-6). Po przemalowaniu wielu rzeczy widzę jego różne możliwości, co na pewno podsumuję, jak już wrzucę wszystkie metamorfozy. 
Używam Chalk Paint zupełnie intuicyjnie i efekt za każdym razem mi się podoba. Tak, jeszcze Was pomęczę tą farbą.

Przy porządkach wpadła mi w ręce drewniana patera. Lakier na połysk,tak sobie pomyślałam, żeby spróbować na tym. Oczywiście cienka fotka przed:)

Jako, że skończył mi się ciemny wosk, po pomalowaniu rozcieńczoną farbą przetarłam nieco paterkę papierem ściernym i ręcznikiem papierowym wtarłam wosk bezbarwny. Ma taki fajny, szlachetny połysk.
Szkatułka również wczoraj podczas porządków wpadła mojej córce w łapki. Tym razem to plastik. Pomalowałam bylejak, żeby farba nie weszła we wszystkie zagłębienia i okrągłym pędzlem naniosłam wosk. Jest nieco ciemniejszy, bo nie myłam pędzla po ciemnym wosku, aby uzyskać inny efekt. 


 
I tak pod wpływem impulsu udało się znów coś nowego zrobić. Mała rzecz, a cieszy:)
Miłego tygodnia Wam życzę, mój znów zapowiada się ciężki, ale chyba większość z nas tak ma, że ciągle trzeba gdzieś gonić. Dobrze, że udaje się wykraść jakieś maleńkie chwile, które pozwalają zrobić coś kreatywnego i uspokoić nieco myśli.

czwartek, 25 września 2014

Jesień w Kanadzie - druga odsłona wyzwania cyklicznego


W ferworze ostatnio aż za bardzo intensywnego życia o wyzwaniu na jakiś czas po prostu zapomniałam. Zapomniałam... Ale zdążyłam. Dziś upływa termin zgłaszania prac w wyzwaniu cyklicznym Śniadanie na świecie u Karto_flanej. Tym razem Kanada.
Ufilcowałam na mokro kwiat, całkiem spory... Z jesiennym liściem. Pełen kolorów, żeby kojarzyło się z pięknymi zdjęciami, które Ela zamieściła na swoim blogu. Lubię wyzwania, więc nie mogłam odpuścić.



Dla dopełnienia całości jeszcze jesienne ciacho - torcik urodzinowy Adasia z malinami, posypany wiórkami z batonika czekoladowego i chałwy. Ach, i ciasteczka lawendowe:)
Zdjęcie wzięłam z bloga Karto_flanej.


Kolejna praca to babcine koronki i wyzwanie w Klubie Twórczych Mam. Bransoletka z koronki frywolitkowej (metodą szydełkową). Jestem z niej zadowolona, bo wyszła elegancko.




Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam.

środa, 24 września 2014

Ciąg dalszy zabawy z Annie Sloan w ramach przygotowań do szkoły i nie tylko

Frywolitki długo na mnie czekały, bo miałam chwilowo inne zajęcia lub byłam (i niestety jestem nadal) tak padnięta, że nieraz nie ma siły kiwnąć palcem. Jak to jest, że czeka się na sobotę, a jak już ona nadchodzi, to haruję bez wytchnienia do 1.00 w nocy? 
Nie o tym jednak chciałam. Najpierw poczęstujcie się proszę pyszną konkursową eksperymentalną szarlotką, bo zejdzie się Wam z oglądaniem i czytaniem:) Zieloniuchna, a co! Miejsca niestety żadnego nie zajęła (i nie wiem czemu), ale została sprzedana na szczytny cel.

Jak już sobie tak testuję tę Annie Sloan Chalk Paint, to postanowiłam przemalować kilka rzeczy i osiągnąć różne efekty. Udało się i bardzo mi się podoba.
Ku mojej rozpaczy przepadły zdjęcia "przed", zaś "po" musiałam robić drugi raz.
Najpierw, po krześle, do przeróbki poszedł wspomniany stół, ale z nim się zeszło długo... Poświęcę mu inny wpis, bo chyba na to zasługuje.
W międzyczasie przemalowałam ławę, która niegdyś zyskała już nowy wygląd i przez jakiś czas służyła Adasiowi jako biurko, potem jako stolik na moje robótkowe klamoty. Tak było:

 Teraz, po przemeblowaniu w domu, ława ma służyć jako... ława:) Ale u mnie każdy mebel z innej parafii. Cóż, jak się nie ma co się lubi... to się maluje tak, żeby się lubiło:)
I to stare decou ukryłam pod warstwą Chalk Paint. Może źle zrobiłam, że nie przetarłam nierówności (moje decou takie właśnie nierówne było), ale to też ma swój urok.
Tym razem dodałam delikatne kwiaty, niezbyt dużo ciemnego wosku i jestem bardzo zadowolona. Mam ciemny pokój, mebelki powinny być jasne. Nogi stolika są pokryte tylko bezbarwnym woskiem (podobnie jak nogi krzesła). Tak jest:

W dalszej kolejności do przeróbki poszło biurko Izy (a właściwie stół). Było:

Blat chciała odrobinkę ciemniejszy niż ława, ale nogi znów pozostały jasne. 

Tak oto kącik do nauki jest przygotowany całkiem, całkiem... Bardzo szybko i przyjemnie, bo taka jest w użyciu farba. Na blaty używa się więcej wosku, bo wiadomo, że są narażone na użytkowanie:) Jest:




Chciałabym ten komplecik zgłosić do wyzwania Gościnnej Projektantki w Szufladzie "Jesienią do szkoły". Ja przygotowania poczyniłam częściowo już wcześniej, bo stolik przyniosłam gdy dzieci były na wyjeździe. Czekała na nie niespodzianka, czyli przemeblowanie, porządek i zorganizowane kąciki do nauki. Teraz dopełniłam całości, przemalowując Izy mebelki.

Kto by pomyślał, że trochę farby i wosku może sprawić tyle radości? 
I prawda jest napisana na puszce, że absolutnie każdy może używać Chalk Paint. To dziecinnie proste, nawet dla mnie.
Na dziś wystarczy. Mam jeszcze oczywiście stół w zanadrzu i małe biżu, ale na jednego posta za dużo. Wzięłam się za filcowanie, bo niedługo czeka mnie nie lada wyzwanie: mam poprowadzić warsztaty. Oczywiście trema jest. Ale wiem, że dam radę:)
Pozdrawiam!