Zostałam poproszona o przygotowanie swoich biżutek na wystawę lokalnych twórców dzieła wszelakiego. Problem jest tylko jeden: Na czym to wszystko zawiesić, żeby miało sens? Mam dostać półeczkę w gablocie (oj, mała ta gablotka, ale będę się martwić tym jutro). Postanowiłam zrobić jakieś stojaczki, przecież nie kupię, bo i kasy i czasu nie ma.
Biżutki jakieś mam, część swoich prywatnych dorzucę.
Stojaczki obydwa mi się podobają, choć chyba ten na naszyjniki bardziej... Jeszcze porządnie nie wysechł. Trochę tektury, "struktuka" z ręczników papierowych i jest (prezentuje komplecik wykonany dawno temu, który nie znalazł właścicielki):
Naprawdę jestem z niego zadowolona. Aż mi córka powiedziała: "Mamo wiesz co? NAM ten dekupaż to coraz lepiej wychodzi!" No nam! Nie tknęła nawet, farby łaskawie mieszała, żeby dobrać zieleń... A potem i tak musiałam sama kombinować. Tośmy"się napracowały...:)
Mój dzisiejszy "warsztat" na tarasie (kawa obowiązkowo):
A stojak na bransoletki powstał wczoraj, myślałam nad nim długo, bo nie miałam kiedy wziąć się za niego. Oczywiście recykling, bo jakże inaczej... Rolka po ręczniku papierowym, no, półtorej rolki.
Tym razem czarno, ale jak to sfotografować? Trochę srebrzanki, małe przecierki i delikatny wzór na nóżce:
W międzyczasie odrobinkę pobawiłam się łączeniem makramy z "perełkami".
I dwie bardzo proste bransoletki.
A tę zmajstrowałam w wyniku przeglądu tego, co mam.. Zniknęło jakieś frywolitkowe straszydło, a jest zawieszka z koralikami. Wszystko razem dało takie coś:
Oj, gorący to tydzień. Dopiero poniedziałek, a ja już mam dość... Przetrwać i ostro brać się do roboty - moje motto na ten tydzień i następny też.
Życzę Wam udanego tygodnia i cieszę się, że wpadacie. Trochę się zdziwiłam, że stali tubylcy nie złapali licznika, przecież wiecie, że nie muszę ogłaszać:(
A jeszcze a propos ostatniej zagadki: jak już pisałam w komentarzu, wcale nie była trudna, bo Modrak szybko wpadła na dobrą odpowiedź, zaraz za nią Ruda Wydra. Bransoletka poleci więc w jakiejś chwilowo nieokreślonej przyszłości, bo jeszcze chcę coś małego wykombinować (my z Modraczkiem to taką wymiankę sobie zrobimy, bo ja złapałam u niej licznik:))
A z Rudą... to ja się policzę w odpowiednim czasie:)))))) Ok, już nie smęcę, dobrej nocki życzę.