Byliście tu:)

środa, 13 lutego 2013

Szafa pełna...



Jest fajna, choć zdjęcia kiepsko wychodzą. Szafa pełna kwiatów, wyciągniętych z... szafy:) Wycięte są bowiem ze starej apaszki z haftem - wpadła mi w ręce przy okazji porządków w prawdziwej, dużej szafie.
Maleństwo może służyć na ubranka dla lalek albo biżuterię. Ma nawet jeden wieszak ze spinacza do papieru. Powstała z pudełka po patyczkach kosmetycznych. Malowana akrylami i lakierowana. Specjalnie na dwa wyzwania: pierwsze w Szufladzie, a drugie w Klubie Twórczych Mam, ponieważ przy klejeniu i malowaniu pomagała mi Iza i dostała tę szafę na Walentynki:) Jest bardzo zadowolona.
Jeszcze kilka kiepskich fotek i banerki wyzwaniowe:

 


I zwyklaczków trochę dla koleżanek:








Dobrej nocki!

niedziela, 10 lutego 2013

Tańczyłam...

Tak, udało mi się zrealizować kolejne zadanie w ramach wyzwania u Tafcika "Być Kobietą". Inaczej, niż było to zaplanowane, bo trzeba było zatańczyć codziennie, ale to był taki tydzień, ze nie miałam ani czasu ani ochoty tańczyć. Dużo różnych zawirowań. Dopiero wczoraj się udało i to było bardzo przyjemne:) Najpierw sama, w domu, do ulubionej muzyczki, a potem całą noc, do białego rana z fajowym towarzystwem przy muzyczce granej przez zespół:)) Tak oto nadrobiłam cały tydzień i będę teraz czekać cały rok na takie "balety", bo jakoś tak się udaje, że od kilku lat chodzimy na karnawałówki. Oj, lubię sobie potańczyć... Nogi bolą...
Zdjęcie do tego też mam, owszem:) Pantofle w zmienionej odsłonie, żeby pasowały do skromnej kiecki.

Przy okazji, tak na bardzo szybko (bo wczoraj doszłam do wniosku, że posiadane biżutki jednak nie pasują), powstał naszyjnik i bransoletka. Kolczyki miałam, bo kiedyś je dostałam. Pazurki na szybko cieniowane gąbeczką.

Przez cały tydzień niewiele nowego zrobiłam. 
Kolczyki do uszytego kiedyś naszyjnika.

I stadko prostych bransoletek, które od razu znalazły szczęśliwe właścicielki. 


 I komplecik.
I tyle. zmykam do ważnych spraw, życząc Wam udanego tygodnia i dziękując za każde słówko.


TUSAL - druga odsłona

Mój słoik szybko się zapełnia, choć wcale nie tworzę dużo.

Po styczniowej odsłonie słoika postanowiłam, że przed każdą kolejną mój słoik dostanie "prezent" w postaci frywolitkowego kwiatuszka. Ma już więc dwa dodatkowe, specjalnie w innych kolorach, by było je widać.

niedziela, 3 lutego 2013

Zadanie 2 i co nosi Królowa?

Na ten tydzień Tafcik zadała kolejne zadanie, z którego bardzo się ucieszyłam, bo dało mi "kopniaka" do czegoś, za co zabierałam się od... nie pamiętam kiedy. Zadanie brzmiało: "zadzwoń do koleżanki, przyjaciółki, z którą dawno się nie widziałaś... nie do tej z którą co chwilę rozmawiasz, ale właśnie do tej, której numer w telefonie daaawno się nie wyświetlał...jeśli to możliwe umów się z nią na spotkanie... może właśnie ona czeka na Twój telefon, na spotkanie z Tobą- może uda się Wam spotkać na weekend, może później... jest takie powiedzenie, może je niedokładnie przytoczę, ale nie uczęszczane ścieżki przyjaźni zarastają..."

Od razu pomyślałam o jednej osobie. I wiedziałam, że do niej nie zadzwonię. A dlaczego? Bo jak się tak rzadko widujemy i rzadko rozmawiamy, to lepiej napisać. Przynajmniej ja tak mam. A. z Z.W. to moja przyjaciółka z dawnych lat. Nie wiem jak to się stało, że się zaprzyjaźniłyśmy, bo dokładnie nie pamiętam. Zaczęła chodzić do mojej szkoły w VII klasie. Pod koniec podstawówki zaczęłyśmy pisać do siebie listy. Przez całe LO (do którego też chodziłyśmy razem, do równoległych klas) często się widywałyśmy, godzinami wracając ze szkoły, na przerwach też gadałyśmy, ale też pisałyśmy dużo... Te nasze listy miewały po kilkadziesiąt stron! Mam je wszystkie. To jeden z moich największych skarbów, przechowywany na strychu w pudełkach i kiedyś znów je przeczytam, a wracałam do nich wielokrotnie. A. z Z.W.  znała wszystkie moje myśli i sądzę, że gdzieś to porozumienie dusz zostało, choć nasze drogi się rozeszły. Tak naprawdę to jesteśmy bardzo różne, inaczej nam się życie poukładało, ale wiem, że zawsze, gdy napiszę, moje słowa nie zostaną bez odpowiedzi. Nadal powierzyłabym jej każdy sekret:) Podziwiam ją za jej pracowitość i ambicje. Mam mnóstwo koleżanek, z którymi dobrze się rozumiem, rozmawiam o wielu sprawach, ale chyba z nikim się tak nie zaprzyjaźniłam. A. z Z. W. zawsze ma miejsce w moim sercu i tyle.
Napisałam więc maila, tak trochę z drżeniem serca, bo naprawdę zaniedbałam nasze kontakty, codzienność niestety zabija pewne sprawy, choć dużo wspominam A. i myślę o niej bardzo często. Odpisała:))) I wiem, że zagląda tutaj:) Moim marzeniem jest spotkanie i mam nadzieję, że może się uda jakoś niedługo. Moim postanowieniem jest częściej pisać. Kochana, pozdrawiam Cię z całego serca!
A Tafcikowi dziękuję za inspirację. Bardzo, bardzo.
Przepraszam, że przynudzam, ale i tak postarałam się napisać mniej, niż bym chciała. Wzruszyłam się trochę...
Tak bez zdjęć byłoby nudno, więc coś pokażę. Zapisałam się na Cykliczne Wyzwanie Bajkowe u Wioli. Dziś rzuciła hasło "Królowa Śniegu", a ja byłam w trakcie kończenia biżutek, które znakomicie pasują do tematu. Wiolu, co za wyczucie czasu:))
Królowa Śniegu z pewnością założyłaby lodową bransoletę z koronkowym śniegiem, prawda? Ekologiczna bladobłękitna skórka z perłowym połyskiem pochodzi z jakiegoś podarowanego paska (ze stwierdzeniem "ty coś z niego zrobisz"). Frywolitka igłowa powstała wczoraj wieczorkiem i miała być zupełnie czymś innym.



A ten naszyjnik też w sumie pasuje do wyzwaniowego tematu, taki trochę vintage:) Tym razem frywolitka czółenkowa (oj, wolno mi to idzie... i byle jak łączę elementy).

Bransoletka z cyklu "zwyklaczek" dla koleżanki.
I pierścionek z serii "wykorzystaj resztki i nie wiadomo po co zrobione elementy":) Resztki to kawałek suwaka (nie widać go za bardzo spod frywolitki) i frywolitkowy element zrobiony dawno i leżący w koszyku - miałam go wyrzucić, bo kiepsko wyszedł. Teraz to, co byle jak wyszło zostało zakryte koralikiem:)




Modrak do jutra przyjmuje zapisy na Cykliczne Wyzwanie, zapisujcie się:) Ja się nie oparłam. Banerek z boku.
Miłego tygodnia Wam życzę i dziękuję za odwiedziny. Każde pozostawione słówko bardzo, bardzo cieszy!

piątek, 1 lutego 2013

Dla koleżanki

O rety, to mój trzysetny post!
Takie zwyklaczki zmajstrowałam wczoraj na prośbę koleżanki. Mam nadzieję, że będzie zadowolona. 










Miłego dnia!

środa, 30 stycznia 2013

Ostatni i pudełko

Znów pierścionek, bo stęskniłam się za suwakami:) Oczywiście na wyzwanie w Kufrze. Nawet nieźle pozował:)



A to pudełko poleciało do wspaniałej osoby daleko, daleko...


 Ta frywolitka jest przyklejona faliście - proszę nie myśleć, że krzywo;)
Miłej nocki i dzięki, że zaglądacie. Mnie chyba dopadły wiosenne porządki i niestety jakiś kaszel.