Byliście tu:)

piątek, 9 sierpnia 2013

Ciąg dalszy i znów dużo zdjęć

Mojej wakacyjnej, radosnej twórczości:) Dziś frywolitki i koralikowanie. Na początek kolczyki w kolorze fuksji.


I komplet, z którego jestem bardzo zadowolona, bo bransoletka to pierwsza tak duża moja praca frywolitkowa. Wiem już o co chodzi z tymi koralikami i mam swój sposób na umieszczanie ich na pikotkach:) Nie obyło się bez prucia, ale to mnie nie zraziło. Teraz śmigam na igiełce całkiem szybko.  Bransoletka na mnie ciut za duża, bo na ogół kobietki mają nieco większe nadgarstki niż ja.






 
Dla odmiany beading - szklane koraliki dostałam od Uli i tak mi się spodobały, że od razu musiałam je opleść.


Znów frywolitka - skromna zawieszka z bardzo cienkiej nitki (kiedy kupiłam w SH nici Gutermanna i powiem, że mocne i porządne są).

Rudawe kolczyki - na pierwszym zdjęciu kolor rzeczywisty.


Mama zobaczyła u mnie turkus - uwielbia te kamienie. Powstała zawieszka potem kolczyki  - te mają w środku drewniane koraliki, bo nie miałam kamyków w tym kolorze.

Kilka razy podczas wyjazdu relaksowaliśmy się nad Jeziorem Rajgrodzkim - polecam.  Z racji tego, że boję się wody, mało się kąpałam - raczej relaksowałam się podziwiając resztę rodzinki i plotąc swoje biżutki. Na kajaku spędziłam całe 5 minut:) Dobra woda to woda do kolan:)))))


No to prawie wszystko pokazałam. Zostały dwie bransoletki i tajemnicza mięta. Idę szyć. Dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim postem i pozdrawiam.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Tak na początek trochę biżu

Problem mam straszny: w ilu postach wrzucić te moje wszystkie nowości? Czy pogrupować jakoś, czy wszystko naraz? Próbuję zatem. Jeszcze przed wyjazdem powstało kilka maleństw z bursztynkami przywiezionymi przez mojego syna znad morza. Był przez tydzień w Darłówku z grupą ministrantów i chórzystek z naszej parafii. Cieszył się z wyjazdu, bo nigdy jeszcze nie był nad morzem. Przywiózł maleńką buteleczkę z bursztynkami, bo - jak stwierdził - miał za mało kasy na pamiątki:) Żeby się bardzo nie martwił, szybko wymyśliłam przeznaczenie dla bursztynków. Zawieszki

 I bransoletka, z której jestem zadowolona.

A na nasz wspólny wyjazd pojechało ze mną całe pudło pierdółek...
Na pierwszy rzut poszła dama z gronostajem - już daaaawno temu podkleiłam szkiełko, ale nie miałam czasu się za nie wziąć.



Dalej był hafcik (fajną drobną kanwę ostatnio udało mi się kupić).


I szkiełko w podklejone materiałem i oprawione koralikami w pastelowych kolorach, niestety koraliki niezbyt równe, co widać. Fiolet, błękit, mięta... też słabo widać, a materiał naprawdę fajny (moja mama poświęciła na to swoją kamizelkę:)).
No to jeszcze sutasz. Naszyjnik dla koleżanki w zamian za różne przydasie.
I razem:
Ostatni z dużym szkiełkiem naszyjnik dla koleżanki koleżanki:))




I najbardziej wymęczona bransoletka - Ula czekała na nią mniej więcej rok. Co zaczęłam, nie miałam kiedy skończyć albo coś innego zajmowało moją uwagę. Co najmniej 4 podejścia do niej robiłam. Ale ważne, że się spodobała.

Na dziś to wszystko, jest jeszcze sporo frywolitki i mięta, która zasługuje na osobny post:)
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Jutro zapraszam po więcej nowości. Pozdrawiam upalnie.

środa, 7 sierpnia 2013

TUSAL 2013 #8

Tym razem nieco spóźniony słoiczek, ale tylko 1 dzień:) bo nie miałam przez ostatni tydzień dostępu ani do słoiczka, ani do kompa, ani do internetu. Tak, w końcu chwilka wytchnienia... Ale robótki pojechały tam, gdzie i ja, dlatego w najbliższych dniach będzie dużo postów i mnóstwo zdjęć.  Dziś nie mam siły, bo duszno niemiłosiernie, a i ja ponad 4 godziny za kółkiem spędziłam. Musiałam też koniecznie nadrobić zaległości w oglądaniu i czytaniu Waszych blogów:) Słoiczek w towarzystwie najnowszego mojego wymysłu, czyli mięta na topie... Jutro na pewno post z nowościami. Dobrej nocki.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Przeróbka, kawa w moim wydaniu i wygrana:)

Witam w ten upalny dzień. Chyba nawet jak dla mnie ciut za gorąco:) Mój router wariuje i dopiero przy włączonym wiatraku zaczyna działać w nim internet... Wczoraj cały wieczór i noc nie było prądu w okolicy, więc też niezbyt ciekawie. Otwarte okna nie pomagały. W lodówce ciepło. Ale nic to, gdy w końcu włączyli prąd, gdy w końcu mój internet zaczął działać, dowiedziałam się czegoś baardzo miłego. Zaskakującego wręcz. Oglądając (jak zawsze zresztą) wyniki wyzwania w KK odnalazłam siebie! Aż oczom nie mogłam uwierzyć, bo biorę udział niemal w każdym wyzwaniu i zawsze bez powodzenia. Czasem zniechęcona miałam ochotę zaprzestać, bo jest coraz więcej zgłaszanych prac i są często bardzo pracochłonne i wymyślne, niesamowite pomysły przychodzą twórczyniom do głowy. Poprzez wyzwania w KK trafiam na wspaniałe blogi. Tematyka jest ciekawa i inspirująca. Tym razem prac było aż 179! Już sam fakt otrzymania wyróżnienia jest niezwykle przyjemny, a co dopiero świetne nagrody! Dziewczyny, mam ochotę skakać z radości, czuję się zaszczycona:) Dziękuję!

Teraz zapraszam was na mrożoną, wręcz oszronioną kawę.
Skromny naszyjnik z prawdziwą kawą i srebrzystą frywolitką. Kawa pomalowana brokatowym lakierem do paznokci. Nitka bardzo delikatna, dlatego musiałam uważać, supłając frywolitkę:)
Naszyjnik zgłaszam na wyzwanie Gościnnej Projektantki w Szufladzie.


A tu bannerek:

I wspomniana przeróbka. Zdjęcie przed:

A tu po:



Jest możliwość dopięcia łańcuszka, żeby regulować długość, bo klientka nie mogła się zdecydować. Teraz ma i krótko, i długo.

Ach, zapomniałabym. Kupiłam w piątek jakieś sznureczki. Dziwne tworzywo, ale ładne kolorki.



Mam coś jeszcze, ale zostawię na inny raz, żeby nie robić tasiemca.

 

czwartek, 25 lipca 2013

Bransoletkowo

W ostatnim czasie powstało sporo bransoletek. Najbardziej jednak jestem dumna z kolejnej typu oglala. Pięknie się mieni. Jedyny minus: koralikożerna skubana. Nie wiem, kiedy będzie następna, bo jednak jej zrobienie zajmuje trochę czasu. Do kompletu dorobiłam kolczyki.








A jak się plotła, to pazurki się pomalowały:)
A wczoraj robiłam ciasteczka, wg przepisu podpatrzonego na blogu Arabeska. Ciasteczka powinnam piec na patelni, ale ta wersja nie bardzo wychodziła, więc wstawiłam do piekarnika. Takie pieguski pyszne wyszły.
I pozostałe bransoletki, wg tutka podesłanego mi przez Tynkę:
(jeszcze nie wszystkie zapięcia mają)






I to tyle. Dziś zabieram się do pewnej przeróbki. Miłego dnia Wam życzę i dziękuję za komentarze.