Byliście tu:)

czwartek, 10 stycznia 2013

I znów cała masa niespodzianek:)

Normalnie aż mi głupio...
Ale zaraz napiszę dlaczego, bo najpierw pokażę to, co jeszcze zmajstrowałam na podróżnicze wyzwanie w KK:)
Paryski szyk, no nie;)?


Tak sobie policzyłam, że to ze 300 koralików poszło:) czyli jak na mnie dużo. Ale szyło się przyjemnie, bo z myślą o kimś miłym:) A o kim?
Pod koniec listopada w progi mojego bloga zawitała Tynka - przesympatyczne dziewczę:) I jakoś tak wyszło, że umówiłyśmy się na wymiankę, bo Tynce podobała się bransoletka, którą wysłałam w wymiance korzennej do Karto_flanej. Zgodziłam się uszyć podobną (bo u mnie uszyć rzecz taką samą to jest niewykonalne - ręce nie słuchają, zawsze coś innego zmajstrują), w zamian za coś nieszkatułkowego, makowego, decu.
Oczywiście, jak to u mnie, zeszło się trochę z realizacją, ale nie spieszyłyśmy się tak bardzo. Po drodze okazało się, że Tynka, jako współtworząca bloga Klub Twórczych Mam, przygotowuje również upominki z okazji wyróżnienia Izy i mnie za butelkę ozdobioną w wyzwaniu "Zrobione z Mamą". 
Oto, co wysłałam w ramach naszej wymianki:

A dostałam całe pudło różności. Dostałyśmy:) Nie brakowało niczego:
- dla Izy kredki, naklejki, pędzelki
- przedmioty do ozdabiania, serwetki do decu,
- słodkości

Adaś dostał porcję słodkości, ptaszka i gwiazdkę, żeby nie czuł się poszkodowany:)
Ale to nie wszystko:
- dużo maczkowych "cosiów" i serduszko do mojej kolekcji:),
- biżutki (od dziecka marzył mi się taki sekretnik:) i moja córka zerka z zazdrością).


No i jak tu się nie cieszyć? Dlatego mi głupio, bo wysłałam skromne prezenciki, a zostałam tak obdarowana... Iza też wniebowzięta, od razu motywacja jej wzrosła:) Zresztą, Adaś już też ptaszeczka ozdobił, jutro skończy, to pokażę.
Tynko, dziękujemy bardzo, bardzo!!! I za wymiankę i za nagrody.
Zmajstrowałam koleżance bransoletkę  4 w 1. Jak będzie chciała, może sobie dowolnie odczepiać i nosić te, które jej aktualnie pasują. Miało być prosto.

I pazurki na dobranoc: szarość z niebieskim i granatem.
Przypominam o trwających rozdawajkach u Izy i u mnie:), banerki z boku. Dobrej nocki!

środa, 9 stycznia 2013

Niesforna Dama...

W ogóle nie daje się sfotografować. I w dzień, i w sztucznym świetle... Kapryśna, jak to dama... No, ale ktoś tak znany ma prawo strzelać fochy. Nie wiem, jak komu, ale mi z Francją się ona kojarzy bezwzględnie.



Przygotowana oczywiście specjalnie na wyzwanie w Kreatywnym Kufrze. Jutro ostatnia odsłona, chyba, że dziś jeszcze będę mogła. 

Naklejona pod szklany kaboszon od spodu klejem do decu, zakoralikowana, zasutaszowana. Spora, ogólnie nieźle się prezentuje. Bardziej wyrazista będzie dama z gronostajem, ale jeszcze nie została zakoralikowana.
A tak w temacie dam jeszcze pierścionek, przekazany na licytację WOŚP w znajomym GOK.
 
Dziękuję za komenatrze pod poprzednim postem, nie mam recepty na godzenie tego wszystkiego - żyję - tak jak Wy - w ciągłym biegu:) Robię drobne rzeczy, których efekty szybko widać, dlatego nie ma u mnie monumentalnych naszyjników szytych miesiącami. Witam serdecznie nową obserwatorkę i zapraszam na rozdawajki: u mnie i u Izuśki - banerki z prawej strony.
 

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Z Nowym Rokiem nowe pomysły

A tak mi się podobają duże szklane kaboszony od Modrak, że mam ochotę coś z nimi kombinować. Umieszczałam pod nimi frywolitkę, ale coś mi innego chodziło po głowie...
Klej 3 w 1 do dekupażu załatwił sprawę:) Mam śliczne różane serwetki... Jest i broszka. Może znajdzie właścicielkę, bo zamówienie było na broszkę (bez konkretów - to zależało ode mnie). Jest w moim guście, w moim stylu i jak najbardziej pasuje do dwóch wyzwań.




A drugie w Szufladzie (użyłam gipiurowej koronki). 

Właśnie zauważyłam, że nie widać na fotce,że jest obszyta koralikami w różu i brązie...
Ale już naprawiam błąd:

Słodka, ale mi się podoba:)
W temacie szkiełek i róż to nie wszystko: Jest i duży wisior. Z różą, prawie niewidoczną cieniowaną frywolitką (miała "robić" za listki:)) i zielonym warkoczem. To jest dokładka do "francuskiej" broszki, może Was zachęci... Zapisy tutaj. Jedna osoba dostaje dwie rzeczy. Zaglądajcie, bo jak się rozkręcę, to będzie coś jeszcze:)

Zamówione kolczyki. Nie w moim stylu, ale takie było życzenie. Mam nadzieję, że się spodobają.

Kolejne zamówienie to niebieski naszyjnik. Na zdjęciu taki sobie, w rzeczywistości ładniejszy.

I na szybko spory naszyjnik (awaryjnie, gdyby klientka wolała zamiast broszki coś na szyję w bardziej uniwersalnym kolorze). 

Mam coś jeszcze, i już mnie łapy świerzbią, żeby pokazać, ale nie mogę... 
Mój blog powiększył się o nowe obserwatorki, które serdecznie witam i mam nadzieję, że zostaną na dłużej. Dziękuję, że zaglądacie! 

sobota, 5 stycznia 2013

W końcu...

Udało mi się sfinalizować pewną umówioną wymiankę. Już od dawna zaglądam do Przydasiowego Pudełeczka na blogu Modrak i zawsze coś tam sobie wybieram, ale Magda ZAWSZE wysyła dużo, dużo więcej. Tak było i tym razem. Oprócz przydasi poprosiłam o zawieszkę podobną do przepięknego naszyjnika - Ducha, który Modrak kiedyś zrobiła. Zgodziła się i wysłała paczkę, a w niej:
Oprócz przecudnego "Duszka" (ten kamień jest naprawdę piękny!) dwie pary eleganckich kolczyków, które bardzo lubię,
- lakiery do zdobienia paznokci, którymi już wielokrotnie malowałam wzorki,
 - cała masa różnych koraliczków, dużo ogromnych, szklanych kaboszonów,
 - coś dla dzieci, czyli bajki dla Adasia i sśliczna bransoletka dla Izy, do tego coś słodkiego,

 - decu zawieszka do mojego serduszkowego kącika
 Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam, bo mogło tak być, że coś na fotkę się nie załapało, za co przepraszam. Dla mnie to naprawdę cudowne prezenty. Taki oto Mikołaj odwiedził mnie n początku listopada.
Ale ze mną nie było tak prosto, bo ja paczkę wysłałam dopiero przedwczoraj. Umówioną broszkę zrobiłam już dawno i nawet ją pokazywałam, gorzej było z pokrowcami. Modrak chciała 2 pokrowce na taborety. Brałam się za nie i wziąć się nie mogłam, cała to historia z materiałem, brakiem pomysłu, wyborem kolorów... Nie będę opisywać szczegółów, ale w końcu w Sylwestra wkurzyłam się i mimo ostrych sprzeciwów ze strony maszyny, udało się! Tu przymiarki na siedzisku starego taboretu,

a tu na głowie mojego syncia:)

Chyba na taboret lepiej pasuje...

Za to czekanie chciałam zrobić Magdzie niespodziankę, więc powstało pudełeczko:

I komplecik frywolitkowy



A tu całość

Potem dorzuciłam jeszcze kilka serwetek do decu, ale nie pstrykałam już fotek.
Magdo, bardzo, bardzo dziękuję za prezenty i ogrooomną cierpliwość! 
Kończę właśnie prezent na kolejną prywatna wymiankę, mam zamówienia, więc pewnie będzie się działo. Chyba nie bardzo Wam się Francja podoba, bo mało zapisów na broszkę. Żebym ja umiała tak ją sfotografować, by pokazać jej urok, może byłoby lepiej... A może to był zły pomysł na prezent...

czwartek, 3 stycznia 2013

Francja - elegancja:)

Tak na dobranoc...
Nie wiem, czy moja wieża jest podobna choć trochę do tej prawdziwej, ale zgłaszam:) Zabawna trochę, ale w rzeczywistości mi się podoba. Jeśli ktoś ma na nią ochotę, to poproszę o wyrażenie chęci w komentarzu pod postem. Proszę osoby blogujące. A można zgłaszać się powiedzmy do 20 stycznia - dnia urodzin mojej córki.   W przypadku większej liczby chętnej coś dorzucę:)
Edit z 7 stycznia: dorzuciłam naszyjnik stąd: klik.
Edit z 11 stycznia: dorzuciłam Mona Lisę dla drugiej osoby.
Podróże...


I bajaderka z odzysku (świąteczne uschnięte ciasta plus reszta masy karmelowej i kawałek czekolady). Jest przepyszna! Dzięki za odwiedziny i miłej nocki!

wtorek, 1 stycznia 2013

W Nowym Roku:)

Witajcie, mam nadzieję, że miło spędziliście wczorajszy wieczór i z dobrym humorem wkroczyliście w 2013 rok. Dziękuję za życzenia i odwiedziny oraz całe mnóstwo dobrych słów.  Dziś widzę na wielu blogach podsumowania, przeglądy... Byłoby i u mnie co podsumowywać, bo powstało mnóstwo rzeczy, ale niech swoistym podsumowaniem będzie to, co pokażę. To moja wczorajsza kreacja i dodatki, bo właśnie przez miniony  rok nie zabrakło biżuterii (przeważnie sutaszowej i frywolitkowej), było ciut szycia, przeróbek... Tylko nic szydełkowego dziś nie pokażę, a szydełkowałam też sporo. Zdjęcia kiepskie, bo nie udawało mi się w szybkim tempie zrobić lepszych.
Były i torebki, sporo wymianek, cudnych prezentów, moje pazury, ciut kulinarnie... Różności dużo. Mam nadzieję, że w tym roku też ich nie zabraknie. Wczoraj udało mi się (mimo ostrych sprzeciwów mojej kapryśnej maszyny) uszyć coś, co czekało od kilku miesięcy, ale to  w innym poście. W każdym razie cieszę się, że mi wyszło i że będę mogła to wysłać. 
Sobie musiałam nieco przerobić sukienkę z sh na bal organizowany w naszej szkole. Sukienka była wiązana na szyi, teraz ma ramiączka skrzyżowane z tyłu (dlatego dobrze się trzymały i nie spadały z ramion w tańcu), musiałam ją skrócić, zarówno od dołu, jak i w talii (źle się układała, więc zrobiłam taką zakładkę i dwa razy przeszyłam). Bolerko szare też kiedyś kupiłam z sh. Początkowo miało być coś ciemnoniebieskiego lub granatowego, tak jak biżutki, ale nie miałam nic takiego, więc wybór padł na szare. Stąd pomysł na szarą kopertówkę. Uszyłam ją tylko z podszewką w szaro-niebieskim kolorze, ale źle zrobiłam, że nie usztywniłam - potem po prostu do środka dałam tę samą filcową wykładzinę, z której uszyłam torebkę i już wszystko grało. Filcowy kwiat dostałam kiedyś od Kasi - pasował idealnie. Potrzebowałam wieszaczka - doczepiłam bransoletkę i tak mogłam zawiesić torebkę pod stolikiem. Bawiliśmy się znakomicie, nawet w butach wytrzymałam długo:))



Tu jeszcze wersja robocza na ludziu (widać wystające nitki:))

Mój synuś nalegał, żeby go nauczyć szyć na maszynie. Uszył mały portfelik:) I guzik sam nabijał. Zadowolony z siebie, a ja z niego:)

Na dobranoc upiekłam  w Sylwestra dzieciom proziaki/prozioki. Niezłe są, szczególnie ciepłe z masełkiem.

Trzymajcie się i dziękuję za odwiedziny!