Byliście tu:)

wtorek, 12 listopada 2013

A dziś róże w innym wydaniu

Oczywiście na wyzwanie u Aniołowo. Pierwsze z cyklu. Takie fajne wyzwanie, a tak mało chętnych. Sama bym jakoś przegapiła, gdyby nie Tynka:)
Nie jestem do końca zadowolona z mojego decou. Lakier popękał, ale na szczęście jest to pudełko dla mnie - potrzebowałam pudełka na płatki kosmetyczne. Na pokrywce również różyczki - z tych akurat jestem zadowolona. Jak już pisałam wiele razy, nie lubię robić fotek pudełkom i słoikom, bo mi słabo wychodzą. Dlatego dużo fotek do wyboru było i nie mogłam się zdecydować.


Dzięki za odwiedziny i sporo komentarzy, które się ostatnio pojawiają - to takie miłe!

poniedziałek, 11 listopada 2013

Róża

Długo czekała na wykończenie. Najpierw powstała brązowa róża i wahałam się, czy będzie elementem naszyjnika, bransoletki, czy może broszki. A może będzie dekoracją pudełeczka? W końcu wybór padł na broszkę i jestem zadowolona z efektu. Pierwszy raz robiłam taką różyczkę. Myślałam długo, co przygotować na kolejny temat zadany przez Modrak. Decoupage byłby może i dobrym rozwiązaniem, ale tak motywy są gotowe, poza tym nie wychodzi mi to tak pięknie jak innym, więc pozostawiłam tę myśl. Potem pomyślałam o hafcie wstążeczkowym, ale to już było...
Uszyłam zatem różę z kółek wielkości denka od szklanki i podoba mi się ta metoda, bo różyczka wyszła zbliżona wyglądem do prawdziwej. Kolor brązowy, bo akurat ten materiał mi się spodobał. Delikatnie błyszczy (z recyklingu - był podszewką od mojej spódnicy). Do tego szydełkowe listki z kordonka wg mojego widzimisię (nie chciało mi się szukać żadnego schematu) i jest całkiem spora broszka. Spieszyłam się dziś, żeby wykorzystać ostatnie promyki słońca, by móc sfotografować moją pracę na wyzwanie. Zapraszam do Modrak Cafe - tam jest jeszcze wiele różanych, przepięknych prac.




 

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i komentarze, witam również nowe obserwatorki. Tymczasem wracam do decou, bo z różami to jeszcze nie wszystko, potrzebuję pudełka na płatki kosmetyczne i coś sobie już wymyśliłam.


niedziela, 10 listopada 2013

I znów minimalistycznie ze słodkim akcentem

Tak jak obiecałam - minimalizmu w Kreatywnym Kufrze ciąg dalszy. Kolczyki na dużych biglach.



I komplecik razem:


a słodkim akcentem jest przepyszne ciacho - sernik trójczekoladowy wg Evenki - u niej jest zdecydowanie piękniej sfotografowany. Robiłam już dwa razy i nie poprzestanę na tym, bo jest  nieziemski:) I z wyglądu i w smaku. Oczywiście u mnie jak zawsze przepis dopasowany do aktualnie posiadanych składników, a oryginalny znajdziecie tutaj.


Smacznego! 
Więcej robótek dziś nie będzie, bo niestety ostatnio moje ręce są zajęte pieczeniem, sprzątaniem i nie ma dłubanek.

Minimalizm w moim wydaniu

Trudno było coś wymyślić na wyzwanie w KK. Bo zrobić coś naprawdę skromnego, a jednocześnie efektownego, to wcale nie takie łatwe:) Przynajmniej dla mnie, bo jednak lubię eksperymentować i bawić się kolorami, wzorami i łączyć różne techniki. Tak się złożyło, że jednak potrzebowałam czegoś takiego minimalistycznego. Powstał zatem komplet, który nosiłam kilka razy i za każdym razem przykuwał czyjąś uwagę:) Jest szlachetnie, bo kamień naturalny - chyba agat.
Teraz naszyjnik, a w kolejnym poście kolczyki, bo muszę je zgłosić do wyzwania oddzielnie.


I skromniutka makramowa bransoletka z dodatkiem Toho w różnych kolorach z przewagą czerni.

środa, 6 listopada 2013

W sam raz na jesień - dla Mamy i Córki

Dziś mogę już pokazać to, co ostatnio powstało.  W związku z tym, że jakiś czas temu umówiłyśmy się z Tynką na wymiankę, powstały kompleciki -  dla Niej i dla małej Zosi. Tynka odgadła też zagadkę dotyczącą ciasta (też już jakiś czas temu), więc dorzuciłam kilka drobiazgów.  Cały zestaw zgłaszam (o ile mogę tak hurtem, jeśli nie, to tylko czerwone rękawiczki) na wyzwanie w Szufladzie. W sam raz na jesienną chandrę, prawda? (A swoją drogą: nie znoszę słowa "chandra".)
Czarny jest wykonany z przemiłej mikrofibry, czerwony zaś z Mimozy (akryl), zgodnie z zapotrzebowaniem kolorystycznym zgłoszonym przez przemiłe właścicielki:)
Broszka miała nieco ożywić berecik, skromna i w brązach, bo szanowna blogowa koleżanka preferuje stonowane kolorki na co dzień:)  Właścicielki mówią, ze zadowolone, więc ja tym bardziej.
Jak chcecie zobaczyć małą biedronę, to zapraszam na bloga Tynki:) Dla takiej radości warto przysiąść na fotelu z szydełkiem  w dłoni!





A teraz osobno:


W sumie to jeszcze mam coś do pokazania, ale jak mam zrobić fotki, skoro ciągle jest ciemno? Może rano przed pracą się uda cyknąć. Przez ten krótki dzień nie mam kiedy też pójść na strych - nie mam tam niestety światła i jest problem, a zrobiło się zimno i czas na cieplejsze rzeczy. Wczoraj wyprawiłam się tam z latarką i trochę rzeczy odnalazłam, ale gdzieś się zawieruszył but dla Adasia... Przydałaby się ekipa sprzątająca strychy, bo u mnie bałagan kosmiczny z wielu, wielu lat...
Za to jaka radość, gdy wpadnie się przypadkiem na żakiet, który po wielu latach okazuje się fajny, supermodny i się w nim dopinam:)) Takich skarbów przyniosłam więcej mimo braku światła. Ale gdzie ten but?  Pewnie go znajdę, jak synowi kupię drugie.

Niedawno Tynka przyznała mi wyróżnienie, za które serdecznie dziękuję, a którego swoim zwyczajem nie przekazuję konkretnym bloggerkom, bo wszystkie, do których zaglądam, zasługują na wyróżnienie za kreatywność, pasję i pomysły. Zadanie jednak wykonam, choć trudne jest, bo chyba już wszystko o mnie wiedzą ci, którzy tu zaglądają:) Mam napisać 7 faktów o sobie (choć nie wiem, czy się nie powtórzę). Oto one:
1. Lubię jeździć/kierować samochodem, choć prawo jazdy zrobiłam zaledwie 4 lata temu i panicznie bałam się auta.
2. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki (często sobie podśpiewuję).
3. Nie cierpię gorzkiej czekolady - chyba jedyna rzecz ze słodyczy, która może dla mnie nie istnieć.
4. Zawsze byłam najniższa w klasie.
5. Codziennie przed snem wpadają mi do głowy pomysły, które chciałabym zrealizować (najczęściej robótkowe).
6. Nie lubię prac w ogródku - pielenie mój wróg:)
7. W dzieciństwie marzyłam, żeby zostać nauczycielką. Dobrze, że nią nie jestem:)

P.S. Chaberek się spodobał, komplety też. Zostały tylko jedne kolczyki, bo właścicielka "chaberka" nie nosi takowych. Za to ja zgubiłam swój ładny kolczyk - drugiego takiego nie zrobię i trochę zła jestem z tego powodu.

TUSAL 2013 #10


Ciasno w tym moim słoiku:) A to znaczy, że jednak się tworzyło... Chyba za miesiąc coś powstanie z tych frywolitek - tak na pożegnanie z zabawą.

czwartek, 31 października 2013

"Chaberek"

Tak to już jest: albo mnie długo nie ma, albo jestem codziennie:) Znów wczoraj "odreagowywałam". Może dlatego, że przez czysty przypadek odkryłam w pobliskim mieście pasmanterię. I to naprawdę niezłą, jeśli chodzi o nasze stacjonarne sklepy. Już jakiś czas temu znajoma zamówiła u mnie naszyjnik w kolorze (powiedzmy) chabrowym. Cóż z tego, skoro nie dysponowałam ani kordonkiem, ani sutaszem ani żadnym kamykiem w tym kolorze... Nic nie zamawiałam, bo i ciągle są wydatki inne, a to koszty przesyłki wysokie... I wczoraj, tak właściwie łażąc bez celu po mieście (miałam godzinkę czekania), co mi się zdarza raz na kilka lat, zobaczyłam pasmanterię - nie znaną mi do tej pory. Wydawało mi się, że wiem o wszystkich w mieście. Weszłam, bo chciałam zobaczyć, co oferują i moje zaskoczenie było ogromne, bo pasmanteria spora. Oczopląsu dostałam! Zakupiłam sutasz w potrzebnym kolorze (cena niestety w porównaniu z internetowymi sklepami przerażająca), sznureczki skręcane i nici. Pierwszy raz kupiłam Cable 5 do moich frywolitek i muszę powiedzieć, że cena atrakcyjna, a jakość jak dla mnie super. Nie skręcają się, a jednocześnie supełki pięknie zdejmują się z szydełka.
Powstał więc naszyjnik dla znajomej i mam nadzieję, że się spodoba. Lubię taki kolor.






Przy okazji małe zaległości, bo już dawno zrobiłam dwa proste naszyjniki dla koleżanki, czekały tylko na wklejenie końcówek.

Miłego, pięknego dnia! Mój znowu zabiegany:)