Byliście tu:)

wtorek, 10 kwietnia 2018

Zoo ciąg dalszy

Ten pająk na swoją kolej czekał kilka miesięcy. Uświadomiłam sobie, że w marcu nie powstała u mnie żadna biżuteria... Oczywiście nie znaczy to, że porzuciłam robótki. Taki marcowy post na pewno się pojawi, bo królowała frywolitka i filcowane pisanki. 
Pająk został skończony wczoraj, jeszcze dwa zaległe "się robią". Najbardziej lubię ten moment, kiedy kończę podklejać skórką spodnią część i patrzę na gotowy efekt. Oczywiście znów niby podobny, ale inny od poprzednich. Dla fajnej osoby, która lubi rękodzieło i sama jest zdolniachą :)

Pająk ma odwłok i głowę haftowane nitką Lana Madeira, którą następnie wyczesałam specjalną szczoteczką, podobnie dwie pary odnóży. Frywolitkę też delikatnie mechacę, żeby pająki były kudłate.






Pająk również wędruje na zoologiczne wyzwanie do Szuflady. 




Pozdrawiam słonecznie, wiosennie, choć sama przeziębiona.

Zoo?

Zoo to temat kwietniowego wyzwania w Szufladzie, a tak się składa, że mam coś pasującego. Na prośbę córki wykonałam takiego gołębia. Można go przypiąć np. do torebki :) Gołąb był prezentem dla jej koleżanki. Dlaczego akurat gołąb - to tylko dziewczyny wiedzą :)

Z racji tego, że musiał powstać bardzo szybko, fotki nie grzeszą jakością.
Wrzucam na szybko, zanim zakończę edycję dłuższego postu z zaległościami. Dawno nie brałam udziału w żadnych wyzwaniach.


Zgłaszam gołębia do szufladowej zabawy.

środa, 21 marca 2018

Pająki nie takie straszne

Uwalniam kolejnego wcześniej przygotowanego posta.
Tym razem pająki. Moje są milusie :)  Ten niebieski miał wymieniane nóżki na inny kolorek. Nie ma dwóch takich samych pająków. Jest nawet jedna pszczoła, ale czy ja wiem, czy mi się podoba?













Na razie to wszystkie, w planach jeszcze co najmniej 3.

Pozdrawiam

poniedziałek, 26 lutego 2018

Mnóstwo lata i kolorów

Chyba czas sprowadzić tę wiosnę, prawda? Dlatego wabię ją kolorami moich biżuteryjnych eksperymentów jeszcze z zeszłorocznego lata. 

Według wzoru opracowanego przeze mnie powstało sporo bransoletek. Takie letnie, że od razu się cieplej robi.




























wtorek, 20 lutego 2018

Byle do wiosny

Znów mam to samo, jak każdego roku... Odliczam dni do wiosny, choć w sumie zima nie dokuczyła tak bardzo. Styczeń był tak intensywny, że ledwo można było złapać oddech. Robótki nadal wygrywają z komputerem. Szkoda, że blogowanie z użyciem telefonu nie jest takie szybkie, jak obsługa Instagrama czy Facebooka. Wtedy byłabym tu zdecydowanie częściej. Zebranie się do napisania zajmuje co najmniej miesiąc.

Zastanawiam się co pokazać. Jest przecież ciągle sporo zaległych rzeczy. Przerażająco dużo.
Nawet brakuje pomysłu jak to poukładać. Postaram się jednak. Tu są wrześniowo-październikowe wytwory, a jeszcze sporo zostało takich z  lata. Widzę, że dużo biżuterii robię dla siebie. Zawsze na jakąś szczególna okazję mam coś nowego - ot, babska próżność... 

Naszyjnik z agatem od Janeczki został ze mną za radą mojej córki. Cóż, Agat jest cudny.


Ten powędrował do miłej osoby, która lubi Iza.




Lubię takie różane klimaty, potrzebowałam czegoś na rodzinną uroczystość. Nowość to klipsy do butów.




Znów coś na wyjątkowe okazje, a były już dwie :)




Za drugim razem była fuksjowa sukienka, a naszyjnik zamienił się w broszkę i bransoletkę. Wielofunkcyjność jest tym, co lubię. 

Może wystarczy na jeden raz? Kolejny post już bardzo szybko, tym razem na pewno, bo przygotowane są dwa. Wystarczy kliknąć "opublikuj". Ktoś chce zobaczyć?


Pozdrawiam moich kochanych tuzaglądaczy :*