Byliście tu:)

poniedziałek, 20 lutego 2012

Niedzielno-poniedziałkowe bursztynki

No to już chyba lekkie zboczenie pisać posta o tej porze, śpiąca jestem, ale jakoś tak wyszło. I tak mi musi wyschnąć lakier na paznokciach. Wcale bym ich nie malowała, bo często używam kleju do tych swoich biżutek (a on niszczy lakier niestety), ale muszę, bo są byle jakie.
Dobra, nie o tym chciałam.
Niedawno koleżanka przyniosła mi kilka bursztynów znalezionych nad morzem z prośbą, abym "coś z tym zrobiła". Ona chciała dwa, reszta dla mnie. Jeden, ten mniejszy, był nawet w takiej "skorupce", którą koleżanka sprawdziła nadgryzając, czy to aby na pewno bursztyn. Skorupkę zerwałam nożem, trochę poszlifowałam... Bardzo szybko powstała zawieszka. Zrezygnowałam z wszelkich ozdóbek i koralików, bo chciałam, żeby było widać piękno tych surowych bursztynków. Jestem bardzo zadowolona. Podoba mi się ta zawieszka, tylko ja bym ją zawiesiła na grubym, srebrnym łańcuszku. Mirka zdecyduje, czy zostawiamy sznureczek, czy będzie łańcuszek. Na zdjęciach, choćby najlepszych, i tak nie widać, jakie to fajne wyszło. Proste, ale ładne.
Pozostałe bursztyny ujrzałam w wyobraźni w bransoletce. Zawieszkę ze szlifowanego bursztynu już mam  (kiedyś może pokażę, bo ją lubię i ma wyjątkowe znaczenie, a i swoje lata...), pierścionek też, dlatego bransoletka. Na kolczyki się nie nadawały, bo zbyt różnią się wielkością.
Tymczasem zrobiłam bransoletkę i też mi się podoba. Jest niesamowicie lekka, podszyta filcem. Sznurek gorsetowy równie wdzięczny jest do tworzenia biżutek jak sutasz. Sporo tego wychodzi, jak się szydełkuje, ale efekt jest ok.




Pokazałam, pazury chyba wyschły, idę spać. Ale mi się będzie koszmarnie wstawało... Och, jak ja nie lubię poniedziałku...

niedziela, 19 lutego 2012

Znów zaległości

Miniony tydzień to nie tylko choroba, z której szybko na szczęście się wykaraskałam. To również moc serdeczności od Was. Dziękuję!
Nie wiem co najpierw pokazywać. Może najpierw to, co zrobiłam, chwalipięctwo będzie później. Moja pierwsza filcowo-sutaszowa broszka dla fajnej Elki:) Ela ostatnio zauroczona jest morskimi kolorkami. Już wcześniej nabyła ode mnie bransoletkę z suwaka i filcu, postanowiłam dorobić broszkę. Naprawdę niezła wyszła. Ela zadowolona.


 Wczoraj nadrabiałam sprzątanie, a wieczór to czas wspólnego tworzenia z dzieciakami. Adaś nadrabiała szkolne zaległości a my z Izką dłubałyśmy różności. Część pokażę innym razem, a część znajdzie się za chwilkę na Izuśkowym blogu. Muszę przyznać, że mała pomocnica mi rośnie. Bardzo chce brać udział w różnych wyzwaniach i wymiankach. Wyzwania owszem, już były. Cieszy mnie podejście do sprawy mego dziecka. Brać udział tylko po to, żeby się dobrze bawić i pooglądać, co robią inni. I tak ma być. Jeśli chodzi o wymianki, to na razie tworzymy razem. Zresztą, zawsze jak ja coś dostaję, dzieciakom zawsze coś tam się przydaje. 
Dziś udało mi się udłubać komin dla małej Oliwii. Paskudna włóczka, bo z odzysku i średnio co metr supełek. Ale musiał być niebieski. Czeka mnie jeszcze jeden dla mamy Oliwii. Niebieski, a jakże.   Supełki przeklęłam, bo więcej roboty z ich ukrywaniem niż z szydełkowaniem. Nieważne. Jeszcze tylko upiorę tego wytwora...


A teraz najważniejsze, czyli chwalić się będę, bo jest czym, oj, jest!
Jakiś czas temu złapałam licznik u NiKiTki. Dostałam coś fantastycznego! Były słodycze, z których tylko fragment załapał się na fotę i coś, co już zachwyca swoim opakowaniem. Wewnątrz takie miniaturki, jak z bajki! Pyszna kawka z takiej zastawy. Nie było dane długo mi się nią cieszyć, sokole oko mojej córki wypatrzyło. Proszę zajrzeć do niej, zastawa stoi na prawdziwym drewnianym stole odpowiedniej wielkości:) To jest takie słodkie! NiKiTko, takie maleństwa, a tyyyle radości!  DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJEMY!



I jeszcze prezent - wygrane cukierki od Romy. Już sama wielka paka była zaskakująca. Wyobrażacie sobie całe ogromne pudło wypełnione po brzegi przydasiami z rożnych dziedzin? Mnóstwo koralików - perełek w różnych kolorach, kwiaty, serwetki, wstążki, materiał, świetna włóczka.... Czego tylko dusza zapragnie! Aż mi głupio, że zostałam tak po królewsku obdarowana. Nic, tylko tworzyć. Jak patrzę na te wszystkie rzeczy (a często patrzę, bo jeszcze nie wierzę, że aż tyle tego), to już mam tysiące planów na ich wykorzystanie. Jeszcze żeby tylko czasu było ciut więcej, to pełnia szczęścia:) Romo, DZIĘKUJĘ BARDZO!

Na dziś tyle, lecę do Izuśki uzupełniać wpisy, bo mała czarownica doczekać się nie może:)
No i właśnie usłyszałam, że z czarownicą to przesadziłam, hi, hi, czarownica jedna.

środa, 15 lutego 2012

Mało... i wyniki książkowej rozdawajki

Mało, bo niemoc ogarnęła mnie niesamowita. Grypa żołądkowa w całej okazałości. Że też człowiek może w ciągu kilku dni pozbyć się takiej ilości wody... Już wracam do żywych, po dwóch dniach bez sił. Pracować w końcu trzeba. Dobrze, że na bal poszłam zdrowa (hi, hi). Wróciłam też zdrowa, z bólem mięśni odpowiedzialnych za taneczne wygibasy:) Biżutka oczywiście zdała egzamin, naprawdę do małej czarnej wyglądało ekstra (skromnie, nie?). Już powoli łapy mnie swędzą, mam trochę zobowiązań.
Na razie brocha. Materiał od Modrak. Pomysł na cieniowany kordonek i przeźroczyste koraliki wypatrzyłam w Janeczkowie, tylko mnie nie wystarcza cierpliwości na bransoletkę czy naszyjnik. Myliłam się, prułam... W końcu wymyśliłam coś innego i nawet mi się podoba.



A teraz wyniki losowania przechodniej książki. Pani Random, czyli moja własna pierworodna podała liczbę od 1 do 14, bo właśnie tyle Was się ustawiło w kolejce, myślę, że już nikt się nie zapisze, a jutro nie będę miała czasu na wpis. Zresztą, już jest noc, do północy niedaleko... Bardzo fajnie, że zajrzało  kilka nowych osób, uwielbiam poznawać nowe blogi. Iza wybrała liczbę 9, pod którą kryje się....

Roma :)

Romo, odezwij się na maila, podaj adres, żebym mogła wysłać Ci książkę. Od razu dodam, że wyślę, jak moja teściowa przeczyta, a chyba już kończy:) Zresztą, obiecałam coś dorzucić i wolałabym otrzymać podpowiedź, czym mogłabym obdarować wylosowaną.

Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie. Dobrze, że już jesteśmy zdrowi. Ja prawie zdrowa, ale idzie ku dobremu. Witam nową Obserwatorkę.
Buziaki.

piątek, 10 lutego 2012

Kolczyki Dominiki i prezenty od Dobrych Duszyczek

Narzekać, nie narzekać, oto jest pytanie... Nie narzekać, bo jakoś przebrnęłam przez ten intensywny tydzień. W pracy i w domu. Robótek jak na lekarstwo, bo praca wygrała. Adaś właśnie wyszedł z ciężkiej grypy żołądkowej. Myślałam, że będzie szpital. Ale jest już ok. Jest wesolutki, więc i my się cieszymy. No i je. Po niemal tygodniu. A narzekać, bo gdzieś tam zmęczenie się na mnie odbija powoli. Skończyłam tylko jedne kolczyki, prezent dla Kgosi za zagadkę stanął na razie w miejscu. No i u Izy zaczyna się... Może będzie łagodniej, mam taką nadzieję. 
Dziękuję Wam za ciepłe słowa, za tyle odwiedzin, niezwykle się cieszę, że przybyło Obserwatorów i komentujących.



Dominika z kolczyków zadowolona, więc ja też. Duże i efektowne (praktycznie dwustronne!), ale ona właśnie w dużych wygląda super. Te w środku to naturalne kamienie, ale nie pamiętam jakie.
Trudny tydzień umiliły nie tylko mi, ale również Izie, dwie wspaniałe osoby. Najpierw  przyszła paczucha od Modrak. Spodziewałam się kamieni i koraliczków z Przydasiowego Pudełeczka, ale znalazłam znacznie więcej. Swoją część Iza sfotografowała na wszystkie strony, jedno zdjęcie tutaj, zaś to co ja dostałam, z braku czasu obfocone byle jak, nawet nie wiem czy wszystko, ale dostałam takie wspaniałości, ze ho, ho!  Na pewno nie ma czekoladek, bo bezczelnie pożarłam je sama, a co... Małe i tak nie lubią słodyczy z likierem, ale mamusia owszem:) Oprócz koralików i kamieni były wełenki, przemiłe i przepiękne, materiały na kwiaty i nie tylko, Maseczka (świetna! super nawilża), naklejki na paznokcie (pierwsze, które nie odpadają po jednym dniu). Magduś, dziękuję Ci serdecznie! Już nie mogę się doczekać, aż wykorzystam te wielkie fimo!
No i Jutka, która nie tylko z racji odwiedzania mojego bloga jest mi bliska, jedyna bloggerka z poznanych przez miniony rok, która mieszka niezbyt daleko i jedyna poznana w realu.
Ma ogromne serce i podzieliła się nim z kilkoma koleżankami, w tym ze mną. Dostałam etui na telefon. Sznurkowe oczywiście. Właśnie mój drugi telefon nie miał takiego własnoręcznie wydzierganego i już się doczekał. Dobrze mu tam:) Serducho, jako że i ja mam niemałe, podarowałam Adasiowi. Zawisło sobie na kwiatku i też mu chyba dobrze. Izka też coś dostała, ale jak pstrykniemy fotkę, to wrzucimy na Izuśkowe Cosie. Pięknie dziękujemy!


Koleżanki z pracy nie mogą się nadziwić, że tak ciągle coś dostaję:)
Trzymajcie się, bo chyba trzeba w końcu kieckę na jutro ogarnąć (oczywiście przeróbeczka) i biżutki podkleić. Buziaki!

niedziela, 5 lutego 2012

Do kompletu i wyniki zagadki:)

Skończyłam, jeszcze tylko wszystko skórką podkleić w niektórych miejscach i gotowe. Jestem naprawdę bardzo zadowolona.  Nie wiem, może przesadziłam trochę z tyloma błyskotkami naraz, ale mi się to podoba i już. Zwłaszcza do prostej kiecki.  Trochę mi zdjęcia nie wyszły, bo jak skończyłam, to i światła dobrego już nie było, ale nie będę miała w tygodniu za wiele czasu na pstrykanie fotek i pisanie postów.







Dziękuję Wam, że zaglądacie i tyle niesamowitych komentarzy pod poprzednim postem.  Naprawdę chciałabym na wszystkie z osobna odpowiedzieć, ale to czasowo niewykonalne. Czytam je z taką radością, dają mi tyle dobrej energii! Witam serdecznie nowe Obserwatorki. Cieszę się, że zechciałyście dołączyć:)

Rogaliki były oczywiście pyszne, ale zostało po nich (45 szt.!) mgliste wspomnienie. Chyba się w domku stęsknili za nimi.

Tak się zastanawiałam, co zrobić z tą moją zagadka odnośnie tysięcznego komentarza. Czy napisać kto, czy bezpośrednio wysłać i nic nie mówić, ale po prostu nie wytrzymam. Zabawiły się w zgadywanie cztery osoby i już prawie byłam zawiedziona, że nikt nie zgadł. A tymczasem Kgosia wpadła i zgadła! I to podwójnie zgadła, bo to właśnie ONA napisała ten tysięczniak! Gosia kojarzy mi się z kolorem niebieskim, niebieski lubi:) I z morzem też mi się kojarzy, chyba przez zdjęcie na swoim blogu. Gosia dostanie bransoletkę w stylu podobnym do naszyjnika, który kiedyś ode mnie dostała i jeszcze coś, zgodnie z obietnicą, ale to już niespodzianka, bo nad nią pracuję:) i chcę jednak zachować element niespodzianki. Gratuluję!



A ja też coś wygrałam i właśnie się o tym dowiedziałam, więc jestem przeszczęśliwa. U Romy zapisałam się dosłownie w ostatniej chwili z niewielka nadzieją, że się uda, a tymczasem niespodzianka:) Miłego tygodnia! 
(Mam w planach jeszcze dziś kolczyki dla koleżanki, ale niekoniecznie zdołam uszyć całość, bo spore będą).

Nikt więcej nie chce przeczytać fajnej książki? Zapisy trwają.

sobota, 4 lutego 2012

Na bal

Tak, właśnie na bal:) Dla mnie tym razem. Od dawna marzyło mi się stworzenie czegoś większego. Choć nie za dużego. W ruch poszły koraliki "z odzysku" od Modrak, koraliki od Juty z jednego z pierścionków, a także ostatnio zakupione w sklepiku internetowym  jednej z naszych blogowych koleżanek. Szczerze polecam. Nie dość, że kontakt miły, a nawet przemiły, to jeszcze szybciutka dostawa i dobry towar:) Naprawdę jestem zadowolona. Bardzo mi się podobają kolory koralików. Zdjęcia nie oddadzą ich uroku. Ach, i jeszcze użyłam koralików z granatów po mojej babci. Jak dla mnie za krótkie były. Trochę pokombinowałam, do tego różyczka metodą haftu wstążeczkowego i jest. Niesymetryczny, kolorki takie, jakie mi akurat przyszły do głowy. Jestem baaardzo zadowolona, dlatego od razu fotki, choć naszyjnik nie wykończony jeszcze od lewej strony. Poza tym będzie jeszcze ciąg dalszy, czyli  jakaś bransoletka i kolczyki, może ciut skromniejsze, ale kiecka będzie raczej bardzo prosta, więc poszaleję z biżutką. Bal za tydzień, pewnie zdążę:) Nie jest to nie wiadomo jaki bal, ale będzie fajnie, jak co roku:)




Pamiętajcie o książkowej rozdawajce z sutaszowym bonusem:)
Idę piec rogaliki, bo mam dobry humor. Słonko świeci wesolutko i wynagradza mroźną pogodę. Miłego weekendu i odwiedźcie Izuśkowe Cosie.
P.S. U Middii zakupiłam sobie sprzęt do frywolitek. Jakaś niekumata jestem, bo słupki mi wychodzą, pikotki też, ale gorzej z resztą... Jak to cholerstwo połączyć? Jak przeciągnąć szydełko, żeby nie spadało? A mogłam kupić igłę (na igle jest chyba prościej, bo coś tam kiedyś próbowałam), a nie szydełko i czółenko... Nie poddaję się i będę się pilnie uczyć. Jak nie wyjdzie, to nie. Znalazłam bardzo fajne kursiki, ale muszę ze sto razy obejrzeć.

środa, 1 lutego 2012

Same zabawy, ale jakie!

Czasem zdarzają się przemiłe wyróżnienia, czasem biorę udział w wyzwaniach, wymiankach... I właśnie nadszedł finał jednej - Wymianki Śnieżnobiałej ogłoszonej przez Modrak Zabawa fantastyczna, dziewczyny przygotowywały sobie prezenty nawzajem. Moją parą była Agnieszka. Dostałam naprawdę fajne rzeczy. Serwetka już leży na komodzie:) Kolczyki są piękne! Muszę przyznać, że takich herbatek jeszcze nie piłam i bardzo mi smakują. Cukierasa oczywiście wiadomo kto przygarnął. Agnieszko, dziękuję pięknie za prezenty. Magdo, a Tobie za zorganizowanie wymianki!
Patrzcie i podziwiajcie:)



Zastanawiałam się czy pokazywać to, co ja przygotowałam, bo nie otrzymałam wiadomości potwierdzającej otrzymanie paczuszki, ale wymianka dobiegła końca i paczka powinna być już u Właścicielki. Pierwszy raz użyłam takich zwykłych, na oko polnych, kamieni, które dostałam od znajomej. Powstała koralikowa zawieszka i biały sutaszowy pierścionek. Do tego szydełkowy woreczek w bieli i ecru na biżutki. Było też coś słodkiego, białego oczywiście i hit, czyli zimowa karteczka. Ale nie wrzucam jej tutaj, tylko na blogu jej twórczyni. Kto mnie zna, ten wie:) Zajrzyjcie do Izuśkowych Cosi. 



A teraz kolejna zabawa:) 

Zostałam wezwana do tablicy przez Katarinę79 i muszę napisać o swoich ulubionych serialach. Nie wiem jaki jest mój ulubiony, nie oglądam ich tak wiele. W ogóle bez telewizora mogłabym żyć, bez radia byłoby ciężko:) Z dzieciństwa pamiętam "Domek na prerii". To był serial! Potem było jeszcze wiele różnych, choć nie jestem maniaczką. Były tez polskie tasiemce, ale już od dawna nie oglądam. Zostało "Na dobre i na złe". Często jest "M jak miłość". Czasem jakieś "Kości" albo inne kryminalne, "Julia" dla towarzystwa moich robótek i chyba tyle.

No teraz powinnam poprosić inne Dziewczyny, żeby trochę poopowiadały:) Pozwólcie, że wbrew zasadom nie opiszę tych seriali, bo dobrze je znacie.
Zapraszam:
Oczywiście, jeśli chcecie się zabawić. Zasady:

Zasady:
1. Zamieść logo zabawy na swoim  blogu
2. Napisz kto Cie zaprosił
3. Zaproś co najmniej 5 osób prowadzących blog.
4. Wymień (i opisz) swoje ulubione seriale.

Witam serdecznie nową Obserwatorkę, jest mi bardzo miło. W ogóle jestem w szoku, bo ostatnio odkryłam, że niedawno padł tysięczny komentarz! Bez Was nie byłoby mi tak radośnie prowadzić tego bloga. Bez Was nie powstałoby tyle prac, bo jest ich naprawdę sporo. Osoba, która pozostawiła ten tysięczny komentarz, dostanie małą niespodziankę. Szyje się właśnie z oogroomną przyjemnością. Żeby "podkręcić atmosferę" dodam, że jest to osoba, która często tu zagląda i zostawia słówko. I kojarzy mi się z pewnym kolorem. I z którą już miałam trochę wspólnego przy okazji różnych zabaw. I od której coś dostałam. I której coś wysyłałam, więc mam adres. Jak ktoś odgadnie, o kogo chodzi, też coś dostanie. A jeśli sama zainteresowana zgadnie, też dostanie coś dodatkowego:) Ale zabawa! Jak się bawić, to się bawić!

Pamiętajcie o książkowej rozdawajce i zapisujcie się, bo naprawdę warto. Pamiętajcie, że oprócz książki będzie mała niespodzianka.
Edit: Rozwiązanie zagadki w następnym poście.