Byliście tu:)

piątek, 14 grudnia 2012

Naszyjniki trzy, czyli zamówionka

Tak szybko dziś, bez długiego pisania (dziwne, nie?).
Bursztyny w roli głównej (bardzo lubię robić te kwiatuszki, potrójny pierwszy raz. Prezent od pewnego męża dla pewnej żony, zamówiony przez tę żonę:))


Ten dla pewnej starszej miłej pani, której podoba się frywolitka



A ten miał być podobny do takiego czarno-białego, który kiedyś uszyłam, ale  miał być z niebieskim. Jest bardziej turkusowy z granatowym, ale mam nadzieję, że się spodoba. Uwielbiam łączyć różne techniki!


Miłego dnia!

środa, 12 grudnia 2012

Niecodzienna metamorfoza

Potrzeba matką wynalazków? Znów będzie cała historia, ale stali czytelnicy bloga wiedzą, że tak już mam:) Tak przy okazji robienia bombek temari zaczęło mnie wkurzać, że wszędzie zostawiam skrawki kordonków, gdzieś po podłodze walają się resztki sutaszu, że nie wspomnę o kawałkach żyłki do szycia... Dopiero teraz, po dwóch niemal latach intensywnego tworzenia różności doszłam w końcu do wniosku, że przydałoby się mieć w co te resztki wrzucać, by potem hurtem się ich pozbyć i nie robić bałaganu. I zakiełkowała myśl, że może by tak... na ten Cyberjulkowy TUSAL się zapisać... bo i miejsce na resztki się zrobi... i będzie mobilizacja do wrzucania tych resztek we właściwe miejsce... Słoik musiał powstać już, natychmiast i MUSIAŁ być absolutnie wyjątkowy. Kawa od razu została przesypana do puszki (po pierwsze dlatego, że mnóstwo słoików już stłukłam i straciłam kawę, bo jakoś mi się słoik lubi wymykać z rąk, a nie lubi kontaktu z podłogą i rozbija na milion części, a po drugie - ten słoik w sam raz się nadaje do ozdobienia). Prace szły równoległym torem. Pomalowałam dół i jak odstawiłam do schnięcia, mogłam zająć się pokrywką. Zachciało mi się użyć jak największej ilości technik, które znam. Na górze zatem jest haft wstążeczkowy, koralikowy, element szydełkowy (może słabo go widać, bo jest pod spodem)... Super to wygląda i jest praktyczne, bo się nie pobrudzi:)
Dół zaś jest kombinacją dekupażu (czego tam nie ma: serwetka, farba akrylowa, lakiery do paznokci, w tym pękające...) z elementami frywolitkowymi i sutaszem. Jestem z niego tak zadowolona, że postanowiłam się już pochwalić. Nie umiem robić zdjęć słoikom, butelkom, pojemnikom itp., więc całego uroku nie zobaczycie. I to właśnie mój TUSALowy słoiczek. Jak dopełnię TUSALowych obowiązków, których wcale nie ma zbyt wiele, słoik weźmie udział w konkursie. Jest spory, powinien pomieścić wszystkie moje resztki...

A tu jeszcze jeden pojemnik - trzymam w nim herbatę i na prośbę męża przerobiłam go.


Muszę powiedzieć, że ogromnie mnie zaskoczyłyście ilością komentarzy pod poprzednim postem. DZIĘKUJĘ NAJMOCNIEJ JAK POTRAFIĘ!!!! To słowa na wagę złota:)
 

sobota, 8 grudnia 2012

Ptactwo i pokiermaszowy mix

Tak, chyba jednak zacznę od ptaka. Po prostu musiał być paw. Miałam ochotę od bardzo dawna, ale nie chciałam ściągać z nikogo. Miał być mój własny pomysł, który powoli kiełkował i dopiero wyzwanie w Kreatywnym Kufrze przyspieszyło jego realizację. I dobrze, bo paw bez problemu znalazł właścicielkę. To oczywiście broszka:)

Zanim dotrę do kiermaszu pochwalę się, że wczoraj miałam jedyną i niepowtarzalną okazję (u nas niestety to baaardzo rzadka gratka) uczestniczyć w warsztatach z decoupage'u. Cieszę się bardzo, bardzo, bo naprawdę miałam poważne wątpliwości, czy idę w dobrym kierunku ze swoimi próbami decu, bo jak patrzę na dzieła wielu blogowych koleżanek, to kopara mi opada. Okazało się, że jednak tak i to dodało mi skrzydeł. Migawki z warsztatów:



To moje prace, szału nie ma, ale jestem całkiem zadowolona.
Warsztaty prowadziła przesympatyczna  Agnieszka z Makowego Pola. Szalenie miło było Ją poznać:)
A dziś był kiermasz świąteczny. Miłe towarzystwo, miłe towarzystwo i to wszystko:) Podłubałam sobie trochę, bo mam zamówienia, pogadałam z fajnymi babeczkami, od Córci dostałam superaśny prezent (zobaczcie TUTAJ)...  Pomalowałam sobie nawet pazurki tak, żeby pasowały (to sugestia dziecka już po powrocie do domu).

A przygotowywałam się do tego kiermaszu jak szalona, niewyspana jestem okrutnie i brak perspektyw na spanie...
Nowe bombki temari powstały, ozdobiłam też rozwalający się koszyk, żeby mieć gdzie trzymać te bombki. Moje stoisko (właściwie to nasze, bo Izy prace też były):







Zła jestem, bo nie zrobiłam fotek dwóm parom kolczyków frywolitkowych, a opanowałam już trochę łączenie frywolitki z koralikami, to były nowe wzory, zupełnie z głowy... Pociesza mnie myśl, że podarowałam je fajnym osobom.

Na warsztacie różne rzeczy, zapisałam się na TUSAL 2013 (uwaga: można jeszcze się zapisać), coś tam przerobiłam, coś czeka na uszycie... Dajcie trochę czasu:) Ma ktoś? Pewnie nie, ale tak pytam na wszelki wypadek.
Miłej niedzieli!

środa, 5 grudnia 2012

Mega post wymiankowy

Już czas na pochwalenie się prezentami z Wymianki Korzennej u Oli, zanim jednak zacznę się chwalić, pokażę nowe kolczyki frywolitkowe. Już znalazły właścicielkę.
Takie tam zwyklaki też powstały:


I kolorowe gwiazdki - mój śnieg jest kolorowy, żeby zbyt nudno nie było. Zgłaszam te śnieżynki na Wyzwanie u Joanki i jako moja interpretacja grudniowego tematu w Klubie Twórczych Mam:)

A teraz nic, tylko chwalić się będę, bo jest czym:))
Wymianka Korzenna bardzo udana! Moją parą była Karto_flana. Okazało się, że Ela mieszkała i nadal ma rodzinę ok, 10 km od miejsca, gdzie ja mieszkam! Normalnie sąsiadka prawie:) Szkoda, że teraz mieszka w Niemczech. Nasze paczuszki wędrowały więc daleko, ale poczta nie zawiodła. Ja dostałam takie skarby:
- szydełkowe serweteczki - podkładki pod kubki i czajniczek 

- paczuszkę pachnącego anyżu (będzie świetną ozdobą!)
- wstążki, z których już wielokrotnie korzystałam, tworząc biżutki i bombki, a których zapomniałam sfotografować (czerwona, zielona w kropeczki i waniliowa ze złotym brzegiem) i właśnie sobie to uświadomiłam,
- słodkości  i przepis na pyszną herbatkę.

Wysłałam to:



Dziękuję Eli za piękne prezenty, a Oli za zorganizowanie wymianki.
Ostatnio zostałam zaskoczona. I to jak! Całe zdarzenie ma już swoją historię, bo zaczęło się kilka miesięcy temu, kiedy zaproponowałam Lucynie serwetki do decu, których miałam sporo, a jeszcze wtedy nie w głowie mi były zabawy w zdobienie tą metodą. Poprosiłam w zamian za to o ozdobienie dwóch pudełek, na co Lucyna chętnie się zgodziła. Wysłałam te pudełka i zrobiłam naszyjnik (czy coś jeszcze, tego nie pamiętam). Przedwczoraj przyszła do mnie ogromna paka, jak otworzyłam, to oniemiałam z zachwytu. Pudełko zostało wspaniale zdekupażowane, do tego znalazło się coś przydasioweo i słodkiego (dzieci kazały prędko fotki pstrykać, bo czekoladki nie mogły się doczekać, Iza ma też chrapkę na sowę) i coś, co wprawiło mnie w kompletne osłupienie i dziki zachwyt. Zastanawiałam się, skąd Lucyna mogła wiedzieć, że akurat chustę zrobioną tym wzorem chciałam mieć najbardziej... Ale Dobre Wróżki tak mają, że wiedzą. Nie rozstaję się z chustą, bo ma same zalety: jest piękna, miła, ciepła, elegancka, czerwoniasta (oj, jak ja lubię taki kolor!), budzi zazdrość oglądających i jest moja:) Uwaga: za nic nie mogę zrobić choć jednej dobrej fotki, nad czym ubolewam.


Lucyna napisała, że nie wyszło jej z metalowym pudełkiem i chusta jest rekompensatą. Aż mi głupio, bo puszka była nie warta zszarpanych nerwów i taaakiej wspaniałej chusty. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ! Znów mam poczucie, że w blogowym świecie otaczają mnie osoby o wielkim sercu. Już tyle razy się wzruszałam z powodu Waszych pięknych gestów. Zaczynam chyba czuć magię Świąt:)
Kolejna wymianka odbyła się na blogu Klub Twórczych Mam. Była to nietypowa wymianka, bo dla dzieciaczków na Mikołajki. Moją parą została Kgosia - Mama dwóch fajnych Chłopaków. Od Gosi moje dzieciaki dostały tyle wspaniałości, że skakały z radości. Biegiem wszystko rozpakowały, trudno było zrobić fotki. Każde z nich dostało zestaw składający się z poszewki na jaśka z cudnym zimowym haftem, zakładki do książki, naklejek i słodyczy. Dodatkowo Iza znalazła u siebie kolczyki-bałwanki w słodkim woreczku.
Paczka Adasia:
 Paczka Izy:

 Paczka moja:



 Też oczywiście były słodycze dla mnie, ale fotki brak. Karteczka własnoręcznie wyhaftowana jest absolutnie czarująca, kociak na zakładce słodki:) Kolczyki już były używane, sprawują się świetnie:) A serwetki też się zdążyły przydać:)  To kolejna bardzo udana wymianka, Kgosi DZIĘKUJEMY z całego serca za prezenty, a Organizatorce za prace organizacyjne:)
Ja wysłałam:
Dla Gosi (anioła niestety sama nie zrobiłam, ale mi się podobał:))

 Chłopcom przygotowałam podobne zestawy (książka, szydełkowy anioł do zawieszenia lub oprawienia w ramkę, podkładka pod kubek, zdekupażowana bombka i trochę słodyczy).
Dla Marcinka:
 Dla Michałka:
Zdjęć w przybliżeniu nie będzie, bo post już jest za długi, a to nie wszystko.
Ostatnia na dziś wymianka to "Idzie Zima" zorganizowana przez Majalenę. Moją parą była Topielica, której baaardzo dziękuję za piękny prezent, jestem do zimy przygotowana doskonale:) Dostałam całe mnóstwo przydasi, żeby nie nudzić się w zimowe wieczory, pachnące pomarańczami świeczki, żeby posiedzieć w miłej atmosferze przy dobrej kawce lub czekoladzie na gorąco:)
I cacko w postaci bransoletki, która jest delikatna, precyzyjnie wykonana i ma piękne kolory:) Błyszczy, czego niestety nie widać na zdjęciu.To pierwsza, jaką mam zrobioną tą metodą (kiedyś i ja próbowałam, ale nie wyszło).
Ja wysłałam bardzo pomarańczowe mitenki, żeby moja wymiankowa koleżanka nie zmarzła w łapki, do tego kwiat z zapinką -ozdobną agrafką, sutaszową zawieszkę w intensywnych kolorach.
 Obie jesteśmy zadowolone, czegóż chcieć więcej? Pozdrowienia dla Majaleny z podziękowaniem za zorganizowanie wymianki. Uffff, ktoś jeszcze ma siłę czytać?
Dobrej nocki Wam życzę, ja już ledwo widzę, chyba znów niewyspanie daje o sobie znać...